SPÓJRZ NA SIEBIE SERCEM, NIE OCZAMI

bądź dla siebie dobry

Większość z nas ma tendencje do oceniania. Oceniamy innych, ale przede wszystkim oceniamy samych siebie. I niestety w tym drugim przypadku bardzo często jesteśmy o wiele bardziej surowi i krytyczni. Wytykamy sobie błędy, wady i niepowodzenia. Przykładamy dużą wagę do swoich braków i mankamentów.

Nie zdajemy sobie jednak sprawy z jednego. Oceniając siebie często w ogóle nie patrzymy własnymi oczami, a nasze oceny zazwyczaj są zupełnie bezpodstawne. Widzimy siebie trochę w krzywym zwierciadle – oczami naszego wewnętrznego krytyka, oczami naszych rodziców, nauczycieli, szefa, znajomych, partnera.

Jeśli nie jesteś przekonany do tego, co piszę, zwróć uwagę na to, w jaki sposób mówisz do siebie. Jakich słów używasz? Czy się krytykujesz? W jaki sposób wyrażasz tę krytykę? A teraz zastanów się czy czegoś Ci to nie przypomina? Jestem przekonana, że wiele rzeczy, które mówisz do siebie pochodzi od Twoich rodziców lub innych osób, które miały wpływ na Twoje wychowanie i Twoje życie.

Ocenianie siebie, wytykanie sobie błędów i skupianie się na swoich brakach sprawia, że mamy trudności z samoakceptacją. Traktując źle samych siebie, nie wierząc w swoje możliwości zamykamy się na wiele okazji oraz sprawiamy, że inni również zaczynają traktować nas w ten sam sposób.

Ludzie zawsze traktują nas tak, jak my traktujemy siebie. Dlatego, jeśli chcesz liczyć na akceptację, szacunek i uznanie innych osób, najpierw musisz dać to samemu sobie.

W jaki sposób to zrobić?

Popracuj nad swoim wewnętrznym krytykiem

Wewnętrzny krytyk potrafi nieźle zbesztać i obniżyć poczucie własnej wartości. Dlatego warto go przezwyciężyć. Bardzo skuteczny sposób (który z powodzeniem przetestowałam na sobie) opisałam we wpisie: „wewnętrzny krytyk – jak go pokonać”, do którego serdecznie Cię zapraszam.

Rozprawienie się z wewnętrznym krytykiem pozwala opanować samonapędzającą się machinę negatywnych myśli na swój temat, jakie pojawiają się w naszych głowach.

Zaakceptuj swoje niedoskonałości

Nikt z nas nie jest doskonały. Każdy ma jakieś cechy, których nie lubi. Zastanów się, czego Ty nie akceptujesz – czy są to jakieś cechy Twojego charakteru, wyglądu, a może emocje, których doświadczasz? Zapisz te rzeczy i zastanów się, jaki mają wpływ na Twoje życie. Spróbuj znaleźć kilka korzyści wynikających dla Ciebie z każdej z tych cech. Poszukaj też korzyści, które osiągają inni, dzięki temu, że posiadasz te cechy. Być może okaże się, że rzeczy, które wydawały Ci się Twoimi mankamentami wcale nimi nie są.

Zmień to, co możesz zmienić

Jeśli jakaś cecha Twojego charakteru ma naprawdę bardzo negatywny wpływ na Twoje życie lub życie innych, zastanów się w jaki sposób możesz ją zmienić. Pamiętaj przy tym, że to tak naprawdę nie w Twoim charakterze leży problem ale w zachowaniu, jakie z niego wynika. A to zawsze można zmienić. Jeśli na przykład jesteś agresywny nie miej do siebie o to pretensji. Zaakceptuj, że taki jesteś. A zamiast okazywania agresji innym, postaraj się spożytkować ją w bardziej pożyteczny sposób. Nawet z pozoru negatywne cechy charakteru wcale takie nie są, dopóki nie nadamy im takiego znaczenia.

Doceń siebie

Doceń swoje osiągnięcia i umiejętności, gdyż one budują Twoją pewność siebie i wiarę we własne możliwości. Pamiętaj przy tym, że osiągnięcia to nie tylko kariera czy sukces finansowy. To również to, że potrafisz wyremontować mieszkanie, ugotować pyszny obiad, zrobić sweter na drutach czy zadbać o dom i o rodzinę. Twoim osiągnięciem jest też praca nad sobą jaką wykonujesz. Doceń to wszystko. I doceń siebie. Swój charakter, swoją indywidualność, to, jaką jesteś osobą. Twoja osobowość również zasługuje na Twoje docenienie.

Okazuj sobie szacunek

Pozwól sobie na bycie taką osobą, jaką jesteś. Myśl o sobie dobrze i wyrażaj się dobrze na swój temat. Nie zgadzaj się na rzeczy, które Ci nie pasują. Nie dostosowuj się do innych tylko po to, żeby się im przypodobać. Dbaj o swoje potrzeby i bądź asertywny.

Bądź dla siebie dobry

Pamiętaj, że nie jesteś robotem. Masz prawo do tego, żeby mieć gorszy dzień. Masz prawo mieć swoje pasje. Masz prawo do odpoczynku i do tego, żeby „nic nie robić”. Daj sobie to prawo. Zadbaj o siebie i swoje dobre samopoczucie. Wygospodaruj czas na to, co lubisz robić. Pozwól sobie na sen i wypoczynek. Sprawiaj sobie małe przyjemności. I poczuj się dobrze ze sobą.

Nie traktuj siebie jako wroga, nie walcz ze sobą, nie nienawidź siebie ani żadnej swojej cząstki. W zamian za to zaakceptuj siebie i swoje niedoskonałości. Spójrz na siebie bardziej przychylnie. Nie wymagaj od siebie nie wiadomo czego. Pamiętaj, że nie musisz niczego udowadniać. Spójrz na siebie z miłością i zrozumieniem. I naucz się kochać siebie. Bo jak nikt inny na świecie zasługujesz na swoją własną miłość!

 

  • Bardzo ciężko zaakceptować siebie. Nie wiem, czy udaje mi się akceptować siebie, ale udało mi się trochę mnie krytycznie na siebie patrzeć. Choć sporo pracy jeszcze przede mną.

    • To, że patrzysz na siebie mniej krytycznie, to już naprawdę dużo. Samoakceptacja wymaga czasu i pracy nad sobą. Mimo to warto cieszyć się każdym sukcesem nad wewnętrznym krytykiem i każdym dobrym słowem w swoim kierunku 🙂

  • Za cały komentarz pod Twoim postem starczy jedno słowo: AMEN! 🙂

  • O, tak. Zgadzam się ze wszystkim.

  • Samoakceptacja wymaga czasu i często też żmudnej pracy. Powstrzymywanie siebie, dbanie o dobre myśli. Kiedy coś źle robimy od razu wpada nam do głowy „głupia” (albo coś w ten deseń) to też bardzo wpływa na to jak myślimy o sobie, jak się zachowujemy.

    Dzięki akceptacji dopiero czujemy swobodę życia 😉

  • Praca nad sobą jest arcyważna, ale też najczęściej przez nas pomijana – często skupiamy się na naszej aparycji, a zapominamy, że to, co nam w duszy i głowie gra, tak naprawdę decyduje o tym, co się wokół nas dzieje. Warto nad tym pracować 🙂

  • To wszystko jest bardzo trudne do wypracowania, ale ta gra jest warta świeczki. Z każdą próbą walki o siebie dostrzegamy jak zachodzą w nas zmiany i zaczynamy patrzeć na siebie łagodniejszym wzrokiem. Niestety masz rację. Wiele z tego co sobie zarzucamy to zakorzenione w nas słowa innych ludzi. A wyleczyć się z tego musimy niestety sami. Ale warto próbować walczyć o to, by postrzegać się bardziej pozytywnie, bo dzięki temu żyje nam się po prostu łatwiej. 🙂

  • O ile ludzi staram się nie oceniać(choć nie zawsze mi się udaje, ale się staram), to siebie oceniam bardzo często i bardzo surowo. Widzę masę niedoskonałości i dążę do ich zmiany, ale ciężko mi siebie zadowolić 🙂

  • Ja siebie samej chyba nigdy w 100% nie zaakceptuję. Zawsze jest coś, co pragnę zmienić, a gdy już to zrobię, znajduję inną wadę. I tak w kółko.

  • Najtrudniejsze zadanie dla mnie to kontrola nad wewnętrznym krytykiem, który sprawia, że często jestem w stosunku do siebie za bardzo wymagająca. Mam tego świadomość, a to już dużo 😉 Pozostaje ciężka praca nad sobą…

  • Praca nad sobą to długotrwały proces wymagający sporo pracy i zaangażowania. Przez wiele lat miałam poważne problemy z samoakceptacją, niszczyły mnie kompleksy, ale bardzo chciałam to pokonać i różnica pomiędzy tym, co jest teraz, a co było dawniej, jest doprawdy ogromna!

  • Jeśli człowiek chce się rozwijać to musi nad sobą pracować,zmieniać swoje schematy postępowania,zwłaszcza w takich przypadkach jak podejście do samego siebie.

  • Super tekst Sylwia! 🙂 Ja z pokorą i zaakceptowaniem własnych ograniczeń miewam niestety spore problemy…

    • Zaakceptowanie własnych ograniczeń nie jest łatwe, ale każdy z nas jest tylko człowiekiem. Każdy ma jakieś ograniczenia – jedne można pokonać, a innych niestety nie. Dlatego warto je potraktować jako część nas i zamiast z nimi walczyć – po prostu polubić 🙂

  • Okazywanie sobie samemu szacunku jest mega ważne! Przede wszystkim nie szanując siebie, nie szanujemy również innych, to wszystko jest ze sobą połączone, a szacunek to jednak warunek pokojowego współistnienia ze światem. Po drugie dostrzeżenie i uszanowanie własnej odmienności, własnych upodobań i własnych granic to jakaś taka podstawa samoakceptacji. Jeśli brakuje nam tego szacunku, to naprawdę niewiele można z tym zrobić.