ZDYSTANSUJ SIĘ I PRZESTAŃ SIĘ SPINAĆ

jak się zdystansować

Denerwujesz się kiedy coś nie idzie po Twojej myśli? Stresujesz się pracą i obowiązkami? Ciągle ścigasz się z czasem? Jedna porażka potrafi zepsuć Ci humor na cały dzień? Masz wrażenie, że ciągle masz pod górkę?

Nie tylko Ty tak masz. Trudno nie zauważyć, że nasze społeczeństwo stało się bardzo nerwowe. Ciągle gdzieś nam się śpieszy. Widać to zwłaszcza na naszych drogach lub stojąc w kolejce do kasy. Mam wrażenie, że robimy wszystko na czas, tak jakby ktoś miał nas z niego rozliczać. Ja sama nie jestem tutaj jakimś wyjątkiem. Też żyję szybko i łatwo popadam w wir pracoholizmu. Zdarza mi się też martwić rzeczami, na które nie mam wpływu.

Stres i pośpiech to cisi zabójcy

Jednak z biegiem czasu coraz bardziej uświadamiam sobie, że to do niczego dobrego nie prowadzi. Ciągły stres i pośpiech to cisi zabójcy, którzy każdego dnia wysysają z nas energię. Ani jedno, ani drugie nie sprzyja też produktywności. Działamy jak maszyny, nie dajemy sobie szansy na to, żeby przystanąć, odpocząć, zastanowić się. Biegniemy i biegniemy, a do końca sami nie wiemy dokąd.

Pozorna kontrola nad życiem

Chcielibyśmy, żeby najlepiej nic w tym naszym biegu nam nie przeszkadzało. Dlatego kiedy coś idzie nie tak jak byśmy tego chcieli, niezależnie od tego, czy jest to jakaś błahostka czy bardziej poważna sprawa automatycznie reagujemy wrogo i nerwowo. Tracimy kontrolę nad czasem i swoim życiem, a to coś, czego wielu z nas bardzo się boi.

Tylko czy słusznie? Prawda jest taka, że ta cała nasza kontrola jest tylko pozorna. Nie da się kontrolować ani czasu, ani życia. Nie da się wszystkiego zaplanować. Tak jak nie da się wszystkiego robić dobrze. Chcielibyśmy, żeby nic nie zakłócało naszych planów, jednak co krok przekonujemy się, że jest inaczej.

Ja sama też nie lubię, kiedy coś lub ktoś krzyżuje moje plany. Lubię trzymać rękę na pulsie i mieć tę pozorną kontrolę. Lubię, kiedy jest tak, jak sobie postanowiłam. Kto tego nie lubi?

Nie jesteś maszyną

Jednak nie na tym polega życie. I tego też się nauczyłam. Nie jesteśmy maszynami, więc dlaczego wymagamy od siebie bycia nimi? Czasem z pozoru negatywne sytuacje, kiedy nasze plany idą w łeb lub kiedy coś nam nie wychodzi są dobre. Dzięki nim jesteśmy zmuszeni na chwilę przystanąć. Zastanowić się dokąd prowadzi ten nasz bieg. Wtedy często okazuje się, że biegniemy przez życie tylko po to, żeby biec – bo wszyscy biegną, jednak tak naprawdę sami nie wiemy po co. Nie mamy określonego celu. Nie zauważamy tego, co tracimy gdzieś po drodze.

Ciągły stres i pośpiech nie pozwalają na cieszenie się życiem w pełni. Powodują frustrację, nerwy i rozdrażnienie. Sprawiają, że zaczynamy szukać negatywów wokół siebie. Tracimy dystans i zaczynamy się spinać. Nie pozwalamy sobie na błędy czy spontaniczność. Boimy się tego, że coś pójdzie nie po naszej myśli.

Jak się zdystansować?

Warto nabrać do życia dystansu. Nauczyć się wyciągać z niego to, co najlepsze. Jeśli dana sytuacja wydaje się negatywna, w rzeczywistości wcale tak nie musi być. Wręcz przeciwnie, może okazać się punktem zwrotnym i w dłuższej perspektywie czasu wnieść wiele dobrego do naszego życia. Błędy i porażki też nie muszą być niczym złym. Dzięki nim wzrastamy i uczymy się.

Warto też mieć więcej dystansu na co dzień i nauczyć się patrzeć na wiele spraw z innej perspektywy. W końcu czy np. stanie w godzinnym korku to koniec świata? Ten czas wcale nie musi być zmarnowany. Można go wykorzystać z korzyścią dla siebie. Możliwości jest mnóstwo – możesz uczyć się w tym czasie języków obcych, posłuchać ulubionego audiobooka, albo zadzwonić do osoby, do której już od dawna chciałeś się odezwać, ale ciągle brakowało Ci czasu.

To, jak wygląda nasze życie w dużej mierze zależy od naszego nastawienia i podejścia do wielu spraw. Nasze życie wcale nie musi być pełne nerwów, pośpiechu czy stresu. Możemy być o wiele bardziej efektywni podchodząc do wielu spraw ze spokojem i opanowaniem. Nerwy nic nie dają, tylko psują humor. A jeśli już raz zepsujemy sobie humor i stwierdzimy, że cały wszechświat robi nam na złość to czego możemy się spodziewać? No właśnie. Któż z nas nie zna przysłowia, jaki poniedziałek taki cały tydzień. Jeśli np. w poniedziałek rano ucieknie Ci autobus to automatycznie oczekujesz tego, że przez cały tydzień również będą spotykały Cię  negatywne rzeczy. I jak to wygląda w rzeczywistości. Właśnie tak się dzieje. Ba! Nawet rzeczy niemające żadnego wpływu jesteśmy w stanie nazywać mianem katastrofy i uważać się za ofiary losu.

Warto nauczyć się podchodzić do życia z większym spokojem. Nauczyć się zatrzymywać w tym ciągłym biegu i celebrować chwilę. Akceptować swoje błędy i pozwalać sobie na spontaniczność. Przestać zamartwiać się sprawami, na które nie mamy wpływu. Kiedy już się tego nauczymy zaczyna dziać się coś niezwykłego – zaczynamy być bardziej efektywni, spokojni, pewni siebie i szczęśliwi.