ZMIANA NASTAWIENIA #5 WYKREŚL SŁOWO MUSZĘ

negatywne nastawienie

Jak często używasz słowa „muszę”? Ja jakiś czas temu uświadomiłam sobie, że wypowiadam je zdecydowanie zbyt często.  „Muszę zrobić pranie”, „muszę iść do pracy”, „muszę napisać wpis na bloga”, „muszę poćwiczyć”, itd. Podobnie było ze słowem „powinnam”. „Powinnam bardziej się postarać”, „powinnam to wiedzieć”, „powinnam zdrowiej się odżywiać”…

W pułapce zadań

Przyznam, że zaczęłam zastanawiać się nad tym, jak często mówię do siebie, że muszę coś zrobić, po przeczytaniu artykułu na ten temat. Wcześniej nie zwracałam aż tak dużej uwagi na to, w jaki sposób mówię o rzeczach, które mam do zrobienia. Zaczęłam baczniej przyglądać się sobie i zdałam sobie sprawę, że żyję pod ciągłą presją i przymusem. Mój dzień był podzielony na zadania, które „musiałam” wykonać. Kiedy nie udało mi się zrobić czegoś z mojej listy danego dnia, czułam zdenerwowanie i wyrzuty sumienia. Bo nie dość, że „powinnam” się lepiej zorganizować, to jeszcze będę „musiała” zrobić to następnego dnia. A przecież wtedy „powinnam” robić już coś innego.

W ten sposób wpadłam w błędne koło. Kiedy czegoś nie wykonałam miałam poczucie winy.  To uświadomiło mi, że traktowanie wszystkiego jako przymus i narzucanie sobie niepotrzebnych powinności sprawia, że czuję na sobie dużą presję.  Presję, która ogranicza moją spontaniczność i zaczyna kierować moim życiem. Jednym słowem wpadłam w pułapkę zadań.

Presja a negatywne nastawienie

Narzucając sobie powinności łatwo można zapomnieć o tym, co jest naprawdę ważne w życiu. Przymus, który zaczynamy odczuwać wyznacza to jak wygląda nasz dzień. Sprawia, że czujemy się więźniem obowiązków. Postrzegamy życie jako ciągłą pracę i powinności. Zaczynamy mieć negatywne nastawienie do życia. Nie dajemy sobie możliwości wyboru, bo ciągle czujemy że musimy zrobić to czy tamto.

To Ty decydujesz

A prawda jest zupełnie inna. Tak naprawdę każdy z nas ma wybór. Oczywiście żeby zarabiać pieniądze trzeba pracować, trzeba też zajmować się dziećmi czy zadbać o dom. Jednak podchodzenie do obowiązków w kategoriach „powinienem” i „muszę” odbiera tylko radość z życia. Bo co się stanie jeśli danego dnia nie ugotujesz obiadu albo nie wyprasujesz ubrań? Świat nie zawali się z tego powodu. Obiad można zamówić albo można zjeść kanapki, a ubrania – no cóż w najgorszym wypadku ubierzesz niewyprasowane 😉

„Muszę” zabiera Ci więcej niż myślisz

Trzymając się kurczowo tego, że coś musimy zrobić wiele tracimy. Przede wszystkim tracimy spontaniczność i umiejętność cieszenia się małymi rzeczami. Ciągle z tyłu głowy słyszymy głos, który mówi nam, że coś musimy zrobić. Głos, który nie pozwala cieszyć się błogimi chwilami. Nie pozwala zmienić planów, pozwolić sobie na spontaniczną kawę z przyjaciółką czy beztroskie zabawy z dziećmi. Bo przecież są ważniejsze obowiązki, które muszą zostać wykonane! Przecież powinniśmy zrobić coś bardziej pożytecznego w tym czasie.

Tylko co jest bardziej pożyteczne? Pranie, sprzątanie, gotowanie, praca, a może nauka, rozwój lub czytanie książek? Owszem te rzeczy są istotną częścią życia, ale czy ważniejszą niż własne zdrowie, rodzina, przyjaciele, albo po prostu dobre samopoczucie?

Mogę, chcę, zrobię

Słowa „powinienem” i „muszę” kojarzą się z sytuacją bez wyjścia. Z czymś, czego nie można zmienić ani odłożyć na później. Mamy wrażenie, że coś zostało nam narzucone z góry i nie mamy na to większego wpływu.

Pierwszym krokiem do tego, żeby przestać czuć na sobie ciągły przymus jest wyeliminowanie tych słów. W zamian za nie lepiej używać słów: „mogę”, „chcę” lub po prostu „zrobię”, bez dodawania słowa „muszę”.

Ja zaczęłam kontrolować swój sposób myślenia o obowiązkach. Zastąpiłam słowo „muszę” słowami „mogę”, „chcę” i „zrobię”. A kiedy w mojej głowie pojawia się myśl, że muszę lub powinnam coś zrobić, zadaję sobie pytania: „muszę albo tylko tak mi się wydaje? Co się stanie jeśli tego nie zrobię.” Wtedy okazuje się, że większość tych wszystkich „muszę” narzuciłam sobie sama. I tak naprawdę może być tylko jedna konsekwencja tego, że nie zrobię którejś z tych rzeczy – są nią moje wyrzuty sumienia, że nie wywiązałam się z narzuconych sobie obowiązków.

Ten prosty zabieg sprawił, że czuję na sobie zdecydowanie mniejszy przymus niż wcześniej. Daję sobie więcej luzu i pozwalam sobie na więcej spontaniczności. Owszem, czasem pojawiają się wspomniane wyrzuty sumienia, na szczęście już o wiele mniejsze niż kiedyś.

Sposób w jaki podchodzimy do rzeczy, które mamy do zrobienia ma znaczący wpływ na nasze nastawienie do życia. Uświadamiając sobie, że tak naprawdę sami decydujemy o tym, co chcemy zrobić, a co nie zaczynamy czuć się wolni. I to wcale nie musi oznaczać, że teraz zaczniemy wszystko olewać. Wręcz przeciwnie. Kiedy zaczynasz patrzeć na to co masz do zrobienia, nie jak na przymus, tylko jak na coś co możesz, ale nie musisz, nabierasz więcej ochoty, żeby to zrobić. Idzie Ci to sprawniej i zdecydowanie mniej ”boleśnie.”


Chcesz trwale zmienić nastawienie oraz pozbyć się negatywnych myśli? Zajrzyj również do poprzednich wpisów: