DLACZEGO PRZYCIĄGAM DO SIEBIE NIEODPOWIEDNIE OSOBY?

dlaczego przyciągam nieodpowiednie osoby

Macie czasem wrażenie, że jest w Was jakiś magnes, który przyciąga do Was nieodpowiednich ludzi? Ciągle pakujecie się w związki z niewłaściwymi osobami i powtarzacie te same schematy? Zastanawialiście się kiedyś, z czego to wynika?

Dlaczego przyciągam nieodpowiednie osoby?

Bo nie ma już normalnych ludzi?  Albo może ze mną jest coś nie tak? Brzmi brutalnie, ale takie myśli najczęściej nasuwają się kiedy próbujemy odpowiedzieć sobie na to pytanie. I od tych myśli warto zacząć. Bo nasze nastawienie ma bardzo duży wpływ na to, jacy ludzie nas otaczają. Wychodząc z założenia, że np. wszyscy faceci to świnie zwiększamy prawdopodobieństwo, że właśnie na takie osoby natrafimy w swoim życiu.

To samo dotyczy naszego myślenia o sobie. Jeśli mamy zaniżone poczucie własnej wartości i nie wierzymy w siebie inni będą postrzegali nas w ten sam sposób. Podobnie jest z szacunkiem – jeśli nie szanujemy siebie, nie mamy co liczyć na to, że inni będą nas szanować.

Często zdarza się, że osoby które pojawiają się w naszym życiu mają jakieś wspólne cechy. Najczęściej takie, które nam się nie podobają i które w jakiś sposób nas ranią. Zastanawiamy się, co takiego jest w nas, że ciągle na swojej drodze spotykamy takich ludzi. Zastanawiamy się dlaczego tyle rzeczy nam się nie udaje. Zaczynamy analizować, szukać winy w naszych rodzicach, nieodpowiednich wzorcach lub w innych osobach, które miały wpływ na nasze życie. I mamy sporo racji, bo to, jakie mieliśmy wzorce w rodzinnym domu oraz jak byliśmy traktowali ma wpływ na to, jak wygląda nasze życie. Tylko co, jeśli powód tkwi jeszcze w czymś innym? I co z tym wszystkim można zrobić?

Czy można to zmienić?

Ja nieraz zastanawiałam się co jest powodem tego, że zawsze przyciągałam do siebie pewny typ facetów. Szukałam winy w sobie i w innych. Doszukiwałam się przyczyny w swojej samoocenie, w swoim zachowaniu i w swoich przekonaniach. Szukałam przyczyn we wzorcach wyniesionych z domu oraz w tym, w jaki sposób traktowano mnie w dzieciństwie. Dzięki temu wiele sobie uświadomiłam na temat siebie i swojej relacji z otoczeniem. Jednak dopiero niedawno odkryłam świetną metodę, dzięki której można uświadomić sobie przyczyny swoich niepowodzeń i zamknąć błędne koło.

Radykalne wybaczanie

Tą metodą jest „radykalne wybaczanie” Słyszeliście kiedyś o czymś takim? Ja dowiedziałam się o tej technice całkiem niedawno, kiedy Monika z bloga Pracownia kobiecości poleciła mi książkę o takim tytule autorstwa Colina Tippinga. Zaintrygowały mnie opinie na jej temat, więc postanowiłam ją przeczytać. Na początku zastanawiałam się czy to pozycja dla mnie, w końcu nigdy nie miałam problemu z wybaczaniem. Jednak czytając ją zrozumiałam, że tylko tak mi się wydawało.

Historia Jill

Ta książka pozwoliła mi inaczej spojrzeć na pewne rzeczy oraz dała mi odpowiedź na wiele pytań, między innymi na pytanie zadane w tytule dzisiejszego posta: dlaczego przyciągam nieodpowiednie osoby. Autor na przykładzie historii swojej siostry Jill, która przez całe życie wybierała sobie nieodpowiednich mężczyzn, pokazuje, co tak naprawdę było przyczyną jej niepowodzeń. Bardzo łatwo odnieść tę opowieść do swojego życia i swoich doświadczeń. Jeśli chcecie poznać historię Jill podrzucam Wam link do fragmentu książki  „Historia Jill”

Stłumione uczucia

Okazuje się, że praktycznie każdy z nas nosi w sobie jakiś żal. Każdy z nas został chociaż raz w życiu w jakiś sposób skrzywdzony.  Najczęściej w okresie dzieciństwa. Czasem były to prozaiczne sytuacje, które jednak bardzo nas zabolały. Przykładowo, jeśli rodzice nigdy nie mieli dla nas czasu mogliśmy uznać, że nas nie kochali. A jeśli nas nie kochali, to znaczy, że najwidoczniej nie zasługujemy na miłość. Na podstawie naszej interpretacji tych wydarzeń zbudowaliśmy osąd o sobie. Osąd, który najczęściej był błędny i sprawił, że zaczęliśmy mieć błędne przekonania na swój temat. Przekonania z okresu dzieciństwa, których nigdy więcej nie zweryfikowaliśmy. Przyjęliśmy je za słuszne i uznaliśmy, że tak po prostu jest i kropka. A prawda jest taka, że w rzeczywistości najczęściej przyciągamy do siebie ludzi, którzy potwierdzają nasze przekonania. I tak wpadamy w błędne koło. Umacniamy się w swoich błędnych przekonaniach, a jednocześnie tłumimy w sobie żal i gniew w stosunku do osób, które te przekonania w nas zakorzeniły. Szukamy winy naszych niepowodzeń w doświadczeniach ze swojej młodości i wcielamy się w role ofiary. Uświadamiając sobie to oraz wybaczając ludziom, którzy nas skrzywdzili oraz sobie samym można rozwiązać swoje problemy.

Moje odczucia

Przyznam, że czytając tę książkę chwilami miałam mieszane uczucia, ponieważ niektóre poglądy w niej przedstawione wydawały mi się dość kontrowersyjne. Mimo to idea przekazana przez Colina Tippinga jest naprawdę świetna. Książka uświadamia, jak nasza błędna interpretacja pewnych zdarzeń wpływa na nasze życie. Ukazuje mechanizmy, które wpływają na nasze życie i na to, że wciąż popełniamy podobne błędy oraz przyciągamy do siebie nieodpowiednie osoby. Nieodpowiednie naszym zdaniem, bo według autora Ci ludzie pełnili swoją rolę w naszym życiu. Książka pozwala wyzbyć się stłumionych emocji i spojrzeć na swoją sytuację w zupełnie innym świetle. Dzięki niej łatwiej wybaczyć osobom, do których mamy żal, a przede wszystkim wybaczyć sobie.

Technika radykalnego wybaczania jest stosowana przez wielu coachów, jako pomoc w dotarciu do przyczyn problemów. Ja wrzucam link do strony na której znajdziecie arkusz radykalnego wybaczania zawarty w książce oraz inne ciekawe narzędzia [KLIK]. Mnie wypełnienie tego arkusza pozwoliło wyzbyć się wielu emocji, które wcześniej w sobie tłumiłam. Dzięki temu nabrałam nowego spojrzenia na wiele spraw i uświadomiłam sobie rzeczy, które przez długi okres czasu starałam się wypierać ze swojej świadomości.

Żeby dobrze wypełnić arkusz warto przeczytać książkę, bez tego może Wam się wydać dziwny i trudny do rozwiązania. W książce oprócz arkusza opisane są jeszcze inne, ciekawe metody dzięki którym można raz na zawsze pozbyć się żalu i syndromu „ofiary”.

Książkę możecie kupić TUTAJ

A jakie są Wasze doświadczenia z „nieodpowiednimi osobami” i popełnianiem wciąż tych samych błędów?

Spotkaliście się kiedyś z techniką „radykalnego wybaczania”? Co sądzicie na jej temat?


Dziękuję, że jesteś.

Jeśli spodobał Ci się wpis zapraszam Cię do tego, żebyśmy pozostali w kontakcie. Żeby mieć dostęp do wszystkich aktualności możesz polubić mój Fanpage na Facebooku,  profil na Google plus oraz śledzić bloga na Bloglovin.

 

  • Takie radykalne wybaczenie kojarzy mi się z wyciągnięciem z biurka czystej kartki lub nawet zeszytu, wypisaniu wszystkiego co boli, swędzi i ugniata (szczególnie w duszy) , a następnie zabraniu świecy, zapałek, zapaliczki i spaleniu tego wszystkiego co było w nas niewygodne. Wówczas jakby coś spadło nam z sumienia, bierzemy głęboki oddech i czujemy, że możemy zacząć od początku z nowym, lepszym JA.

    Bardzo dobry wpis, sama kiedyś tłumaczyłam to koleżance, która była jej zdaniem życiową niedorajdą, a mnie poznała całkiem przypadkowo…jesteśmy całkiem inne – udało mi się ją namówić do wprowadzenia w swoje życie pewnych zmian i dziś jest „inną osobą”.

    • I w skrócie na tym ta metoda właśnie polega 🙂

  • Dzięki Sylwia za ten wpis! Ja widzę u siebie ( ale też u znajomych) pewne zachowania destrukcyjny i schematy w które wchodzę- które nic dobrego nie wnoszą. Ja uciekam a potem ciach- identyczny schemat?! Ja to wiem ale nie wiem jak tego uniknąć. Na chwile obecną nie wiem gdzie leży przyczyna nad która powinnam popracować i „radykalnie wybaczyć”. Myślisz że lektura tej książki pozwoli mi to uświadomić?

    • Tak moim zdaniem ta książka może Ci pomóc. Na początek polecam Ci przeczytanie historii Jill – link znajdziesz w moim poście. Już sama ta historia wiele uświadamia 🙂

  • Zdarza mi się czasem przyciągać nieodpowiednich ludzi, ale bardziej odbywa się to w sferze przyjaźni i takich przelotnych znajomości. Jeśli chodzi o miłość to nie zauważyłam nigdy takiego syndromu, że trafiam źle. Za to do ludzi mówiących o sobie przyjaciel mam pecha i to dużego. Chyba zbyt często ufam i mam nadzieję, że to będzie cudowna znajomość. A potem kończy się to wszystko tak samo. Bolesnym rozczarowaniem dla mnie. Podejrzewam, że takie rozczarowania wynikają z tego, że od dzieciństwa, kiedy rozpadła się jedna przyjaźń szukam na zastępstwo innej, żeby to wszystko jakoś wypełnić. Bardzo zachęciłaś mnie do przeczytania tej książki. Może pomoże mi ona uporać się z tym problemem. 🙂

    • Blogowo przyciągasz wariatów, potwierdzam 😀

    • Polecam Ci tę książkę. Jest dość specyficzna, ale dzięki niej można uświadomić sobie wiele rzeczy i popracować nad sobą 🙂

  • Kiedyś faktycznie, chyba przyciągałam takich ludzi, ale nauczyłam się sama odróżniać dobro od zła i ludzi, którymi chcę i powinnam się otaczać od tych, którzy nic dobrego nie wniosą. I choć może sie wydawać, że Ci dziwni ludzie pojawiają się w moim życiu, to ja szybko ich selekcjonuję 😉

  • O technice radykalnego wybaczenia nie słyszałam. Zaciekawiłaś mnie tą książką, chętnie poczytam 🙂

  • Wydaje mi się, że „w dzisiejszych czasach” wszelkie niepowodzenia i problemy zrzuca się na doświadczenia z dzieciństwa. Wszystko, nawet najdrobniejsze rzeczy mogą prowadzić do „traumy”. Nie do końca się z tym zgadzam, ale mimo wszystko technika radykalnego wybaczania bardzo mi się podoba. Bo zawsze jest coś (jakieś uczucia) co w sobie „dusimy”, albo nawet nie zdajemy sobie sprawy z ich istnienia.

  • Już to kiedyś gdzieś pisałam, że mam ogromne szczęście do ludzi (facetów również 😉 ). Przyciągam takich, których bardzo cenię i cieszę się, że pojawili się w moim życiu. Jestem otwartą osobą, ekstrawertykiem, uwielbiam nawiązywać nowe znajomości, rozmawiać z ludźmi, potrzebuję tego do życia 🙂 Z niektórymi tuż po zapoznaniu się, już po pierwszych kilku zdaniach wiem, że to jest to. Czy nie jestem szczęściarą? No powiedz 🙂 A może to kwestia właściwego podejścia?

    • Właściwe podejście (do innych i do siebie) z pewnością jest tutaj kluczowym czynnikiem 🙂 Ja w swoim życiu poznałam wiele fantastycznych osób, jednak jeśli chodzi o związki najczęściej wybierałam sobie nieodpowiednich facetów i kilkakrotnie powtarzałam ten sam schemat. Na szczęście dziś mam o wiele większą świadomość i dużo lepsze podejście do samej siebie, więc mam nadzieję, że nie powtórzę już tego schematu 🙂

      • Wprawdzie uczymy się na własnych błędach, ale niestety nieświadomie je też powtarzamy. Życzę Ci, żeby tym razem tak się nie stało.

        • To prawda, niestety często powtarzamy swoje błędy. Dziękuję Ci i mam nadzieję, że tak będzie.

  • Bardzo zainteresowało mnie to, co napisałaś. Chyba będę musiała sięgnąć po tę książkę. To rzeczywiście niesamowite, jak bardzo mają na nas wpływ wydarzenia z dzieciństwa… Usłyszałam kiedyś mądre stwierdzenie – każdy z nosi w sobie jakieś zranienia. Często jednak bandażujemy je na siłę i nie pozwalamy się im zabliźnić. Czasem trzeba rozdrapać ranę, uświadomić sobie, co tak naprawdę sprawiło nam ból, by móc się z tego całkowicie wyleczyć.
    Kinga

  • Spotkałam się z tym terminem, ale wówczas byłam zbyt zamknięta na wybaczanie. Udało mi się wybaczyć pewnej osobie, ale to wymagało czasu i przede wszystkim lepszego zrozumienia siebie oraz przejęcia na siebie części odpowiedzialności za krzywdy. Jest jeszcze jedna osoba, której chcę wybaczyć, Będzie trudno. Może tak książka mi w tym pomoże?

    • Polecam Ci tę książkę. Warto spróbować wybaczyć, jeśli jesteś na to otwarta to z pewnością Ci się to uda. Warto, bo chowanie urazy wcale nam nie służy.

  • Faktycznie niektórzy przyciągają do siebie dziwne typy.. ja chyba nie 🙂

  • Przyciągam dziwne osoby do siebie, znaczy nieodpowiednie, które mimo moich starań mnie ranią. Nabieram przez to dystansu do poznawania nowych osób, a w szczególności, do zaufania. W grudniu znowu zostałam obdarzona „miłością”, ale już to olewam. Ja się będę zamartwiała, analizowała i właśnie popadała w niechęć do poznawania innych, bo mnie ktoś tak, a nie inaczej potraktował. Może przede mną jeszcze dużo pracy nad sobą i postrzeganiem innych, ale to nic. Już się nie martwię.

    • Ja miałam podobnie. Też kilkakrotnie przyciągnęłam do siebie ludzi, którzy mnie zranili i przez to nabrałam dystansu i pewnego rodzaju lęku, zwłaszcza przed związkami. Teraz jestem bardziej otwarta na ludzi, bo sama nie jestem już taką zlęknioną i niewierzącą w siebie dziewczyną jak kiedyś. Poza tym w swoim życiu poznałam też naprawdę fantastyczne osoby, więc nie wszyscy są źli. Nie ma się do czegokolwiek zmuszać, wszystko przed Tobą. Kiedy poczujesz się gotowa sama inaczej spojrzysz na ludzi. I wtedy może pojawią się te właściwe 🙂

  • Ja przyciągałam do siebie dziwnych facetów. Tak mi się wydawało. A ja nieświadomie wybierałam takich, gdzie było wiadome, że nic konstruktywnego z tej znajomości nie będzie. Przypadkiem odkryłam, po tylu latach, że po prostu nie byłam gotowa na zawarcie poważnego związku. Kiedy stwierdziłam, że już nadeszła ta pora, to czekałam w napięciu na tego królewicza 😉 A on się nie pojawiał. Odpuściłam i wtedy pojawił się znienacka 🙂
    A co do ludzi. Omijam tych, którzy źle wpływają na moje życie i samopoczucie. Od razu lepiej mi się funkcjonuje we wszechświecie. Nie płaczę też, że ktoś nie ma czasu podtrzymywać znajomości. Nauczyłam się, że w życiu już tak bywa i nie ma co wyrywać sobie z głowy włosów 🙂

    • U mnie wyglądało to bardzo podobnie. Dziś moje podejście też jest już zupełnie inne 🙂

    • Podpisuję się pod Twoimi słowami, miałam identycznie;)))

  • Wybaczanie to wielka sztuka, ale warta zachodu…

  • Dużo zachodu mnie kosztowało i naprawdę wielu godzin płaczu, przyznania się przed samą sobą, że godzę się na bylejakość znajomych, że za bardzo nadskakuję nad ludźmi którzy nie wiedzą co to wzajemność, że zasluguję na osoby podobnie życzliwe jak ja. Ogromny odsiew, ale dziś garstka naprawdę wartosciowych osób jest blisko mnie 🙂

  • Kobietapo30

    To jest bardzo ważny temat i szalenie skomplikowany – bo mechanizmów może być nieskończenie wiele. Tak jak piszesz na pewno przeszłość ma ogromne znaczenie, ale obawiam się, że i „zepsucie świata” również. Bo zwyczajnie trudno znaleźć odpowiednią osobę – czy do życia, partnera czy do zbudowania solidnej przyjaźni. W mojej ocenie za mało wspiera się osoby w inwestowanie w związek i za łatwo się rezygnuje z tego, co się budowało.

    • Tutaj masz bardzo dużo racji. Dzisiaj ludzie idą na łatwiznę i wolą szukać nowych znajomości niż dbać i naprawiać te, które już mają.

  • Wiesz, ja mam taką koleżankę, która zawsze przyciąga do siebie nieodpowiednie osoby i daje się im wykorzystać. Im dłużej ją znam, tym bardziej mam wrażenie, ze to nie przypadek, a coś w tym jest. Moze to wynika z tego, co ona sama o sobie myśli. Zawsze chce pomagać innym, ale zawsze po fakcie czuje sie wykorzystana. Pozdrawiam serdecznie Beata

  • Healthy Beauty Lifestyle

    To można w sobie zmienić, jeśli zauważymy a sobie zalety i zaczniemy w siebie wierzyć ☺ja tak myślę..

  • Ja również mam w swoim otoczeniu taką osobę. I wydaje mi się, że duża tutaj „zasługa” tego, co ona sama o sobie myśl. Uważa, że nie jest wystarczająco atrakcyjna, nikt jej nie chce i na siłę szuka miłości, tej jedynej, najlepszej, prawdziwej. A na siłę się nie da. Zadowala się byle kim, w dużym uproszczeniu. Wydaje mi się, że na początku trzeba uporządkować swoją głowę, nauczyć się żyć w zgodzie z samym sobą, być szczęśliwym i mieć wewnętrzny spokój. Wtedy można spokojnie szukać drugiej połówki. Ale to tylko moja opinia 🙂

  • Nie umiem radykalnie wybaczać i ciągle popełniam te same błędy. Niestety taki mój charakter i nawet setki książek w tym temacie by mi nie pomogły. 🙂 Ale Twój tekst dał mi do myślenia, naprawdę poszerza horyzonty.

  • Oj znamy to przyciąganie, znamy 🙂 Ja sobie myślę, że wszystkie te kontakty z tymi osobami były nam potrzebne, uczą nas wiele o ludziach i o sobie. Nauczyłam się nie pielęgnować tych znajomości, a odcinać. Nie chcę w swoim otoczeniu żadnych toksyn, wchodząc na kolejny lewel życia, jest mi prościej to zrobić niż dawniej.

  • Na linki, które udostępniłaś zaraz wejdę. A póki co napiszę, że tak samo trafiam na pewien typ facetów i też mnie to zastanawiało. Ale fakt faktem, że często szufladkuję ich, nawet nieświadomie, jako „podobny do ojca”- „nie podobny do ojca”. Co do trafiania na danych facetów oczywiste jest, że jak chcemy poznać umięśnionego mężczyznę i zadbanego to raczej prędzej znajdziemy go na siłowni niż w Maku.. I tym trzeba się kierować. No i wymagać od siebie tego samego co od tego „przyszłego chłopaka” 🙂