JAK PRZETRWAĆ ROZSTANIE?

rozstanie-jak-sobie-poradzic

Rozstanie z partnerem to jeden z najgorszych momentów w życiu. Zwłaszcza, jeśli kończy się długoletni związek. Czujesz wtedy, że Twój świat się zawalił i trudno Ci wyobrazić sobie przyszłości bez drugiej osoby. Jak poradzić sobie z tą trudną sytuacją w życiu?

Rozstanie – skrajne emocje

Niestety nie da się pstryknąć palcami i przestać o kimś myśleć. Po rozstaniu pojawiają się skrajne uczucia i emocje. Zaczynasz czuć okropną pustkę w sercu i lęk przed tym co będzie dalej. Masz wątpliwości czy poradzisz sobie bez tej drugiej osoby. Czy kiedykolwiek jeszcze kogoś pokochasz? Czy komuś zaufasz? Czy ktoś pokocha Ciebie? Jeśli ktoś Cię skrzywdził, zawiódł czy zdradził zaczynasz czuć wobec niego nienawiść i obrzydzenie. Z drugiej strony zastanawiasz się, czy nie było w tym wszystkim Twojej winy. Myślisz gdzie popełniłeś błąd, co zrobiłeś nie tak. Możesz w jednej chwili kochać swojego byłego partnera i chcieć do niego wrócić, żeby za chwilę go nienawidzić i nie chcieć już nigdy więcej oglądać go na oczy.

Możesz reagować na rozstanie w różny sposób. Jedno jest pewne. Emocje są i nie jest łatwo się ich pozbyć. Będą Tobą targać jeszcze przez jakiś czas. Zwłaszcza, jeśli nie potrafisz pogodzić się z całą sytuacją.

Sama wiem ze swojego doświadczenia, jak trudno uporać się z uczuciami po rozstaniu. Wiem, że czasem pojawia się pokusa, żeby wygarnąć wszystkie żale drugiej osobie. Ale wiem też, że z reguły to nie ma sensu. Jeśli coś się skończyło i nie ma szansy, żeby to naprawić trzeba się z tym pogodzić. Życie toczy się dalej, a najważniejszy jesteś Ty, Twoje życie i Twoje szczęście. I to o nie warto zadbać. Jak to zrobić?

Jak przetrwać rozstanie?

Przelej swoje uczucia na papier

Zacznij pisać. Pisz pamiętnik, dziennik, listy. Zapisuj swoje uczucia i emocje. Dla mnie pisanie dziennika było tym, co kiedyś pomogło mi poradzić sobie z bólem, żalem i wszystkimi tymi okropnymi emocjami po rozstaniu. Zapisywałam w nim wszystkie swoje uczucia, emocje i wątpliwości. Siadałam wieczorem i pisałam. Opisywałam wszystko co czuję, czego się boję, co mnie zraniło. Czasem moje notatki przyjmowały formę listów. Pisałam w nich wszystko to, co miałam ochotę powiedzieć jemu. Pisałam o żalu, bólu, wściekłości, zranieniu, o wszystkim, co w tamtej chwili  czułam.

Te listy nigdy nie ujrzały światła dziennego. Nie wysłałam ich, ani nie pokazałam nikomu. Zostały tylko dla mnie. Ale sam fakt pozbycia się tych wszystkich uczuć i emocji bardzo mi pomagał. Po spisaniu wszystkiego, co mnie męczyło łatwiej było mi zasnąć, skupić się na pracy, na sobie. Zaczęłam nabierać dystansu i patrzeć na całą sytuację z innej perspektywy. Dzięki temu, że podzieliłam się sama ze sobą swoimi odczuciami zamiast tygodniami wszystko rozpamiętywać, udało mi się spojrzeć na zakończoną relację w kategorii tego, co mi dała i co mogę wyciągnąć z niej na przyszłość. Uświadomiłam sobie gdzie popełniłam błędy i na co już nigdy sobie nie pozwolę. To pozwoliło mi szybciej wrócić do równowagi i skupić się na sobie i swojej przyszłości.

Dla mnie spisywanie swoich uczuć okazało się bardzo dobrą metodą na poradzenie sobie z rozstaniem. Wykorzystuję ten sposób także wtedy, kiedy czuję, że sobie z czymś nie radzę. Kiedy przeżywam trudne momenty lub gdy targają mną emocje, których nie potrafię się pozbyć.

Stosuję też inne techniki radzenia sobie z negatywnymi emocjami (opisywałam je między innymi tu: pozbądź się niechcianych emocji i tu: jak pozbyć się stresu). Te sposoby są naprawdę świetne i również je polecam. Jednak jeśli nie masz zbytnich doświadczeń związanych z wizualizacją czy technikami NLP w takich momentach jak rozstanie możesz po prostu nie mieć ochoty ani sił ich stosować.

Najlepszym sposobem poradzenia sobie z emocjami po rozstaniu może okazać się przelanie ich na papier. W ten sposób wyciszysz myśli i łatwiej będzie Ci poukładać sobie wszystko w głowie. I warto to zrobić, żeby pozbyć się tego wszystkiego, co Cię męczy oraz zadbać o relację z samym sobą. Bo to ona jest najważniejsza.

Pamiętaj, że życie nie kończy się na jednej osobie. Życie toczy się dalej i pozwól sobie czerpać z niego wszystko co najlepsze. Nie trać cennego czasu na użalanie się nad sobą i rozpamiętywanie. Skup się na sobie, znajdź sobie zajęcie, które sprawi Ci satysfakcję, spotykaj się ze znajomymi, żyj. Bo warto!

A jakie są Twoje sposoby na radzenie sobie z rozstaniem i innymi trudnymi sytuacjami? Podziel się nimi w komentarzu. Może okażą się dla kogoś pomocne.


Dziękuję, że jesteś.

Jeśli spodobał Ci się wpis zapraszam Cię do tego, żebyśmy pozostali w kontakcie. Żeby mieć dostęp do wszystkich aktualności możesz polubić mój Fanpage na Facebooku,  profil na Google plus oraz śledzić bloga na Bloglovin.

  • moim zdaniem trzeba po prostu przeczekać, przecierpieć, przepłakać i przeboleć stratę, żeby później móc iść dalej do przodu. i nie warto niczego przyspieszać ani na siłę powstrzymywać się przed płaczem czy ukrywać swój kiepski stan nawet przed sobą. myślę, że w takiej sytuacji ogromną pomocą i wsparciem jest obecność bliskich czy to mama czy przyjaciółka. i nawet nie chodzi tutaj o roztrząsanie tej sytuacji ani o próbę odwrócenia uwagi, a jedynie o to, żeby ktoś po prostu był.

    • Zgadzam się z Tobą, to wsparcie bliskich bliskich osób jest ogromną pomocą.

  • Dla mnie to bardzo trudny temat i najlepiej chętnie bym go ominęła. Od wielu lat moje życie jest ustabilizowane, jestem szczęśliwa, ale ból rozstania z poprzednich związków pamiętam jak dziś. To są tak silne uczucia, że zostają chyba w człowieku na zawsze. Pamietam, że po ostatnim rozstaniu powiedziałam, że czuję jakby moje serce rozerwało się na części, a jeden jego odłamek zostaje z Nim na zawsze.

    • To prawda, zakończenie związku jest czymś tak trudnym, że w naszym sercu zazwyczaj pozostaje jakaś rana.

  • Czasami trzeba wyrzucic z siebie bol, zamiast go w sobie dusic. Ciekawe jak do takich listow pisanych do siebie w momencie rozstania zajrzy sie po latach. To tez moze byc ciekawe doswiadczenie. Pozdrawiam serdecznie Beata

    • Wiesz, ja zajrzałam pisząc ten tekst. Powiem Ci, że czytając te zapiski uśmiechałam się do siebie:) Teraz patrzę na to bez emocji i z perspektywy czasu cieszę się, że tak to się skończyło. Uświadomiłam też sobie, jak wiele się nauczyłam od tamtego czasu, jak wiele zrozumiałam i zdałam sobie sprawę, że moje życie zmierza teraz w dobrym kierunku 🙂

  • Hmm czas leczy rany to fakt, ale najlepszą metodą jest po prostu… skupienie się na sobie i zrobienie czegoś dobrego dla siebie. 🙂

    • Tak to prawda, warto skupić się na sobie i zrobić dla siebie coś dobrego:)

  • Karolina Mikołaj

    ja nigdy nie przezywalam burzliwie rozstania, moze dlatego ze jestem młoda, a z gimnazjalnych milosci szybko sie otrzasnelam, jednak wydaje mi sie ze najlepiej jest poplakac z tydzien, a pozniej sprobowac wyjsc do ludzi i zyc, zyc i jeszcze raz zyc/K

  • Po rozstaniu większość z nas przechodzi proces „żałoby”i , aby naprawdę sobie z nim poradzić musi przejść jej kolejne etapy (niekoniecznie wszystkie, ale z pewnością większość). Zaprzeczanie, Gniew, Targowanie się, Depresja (Smutek) i Akceptacja… oto one. Jedne trwają dłużej, drugie krócej… ale masz zupełną rację, że najlepiej jest z nimi poradzić sobie, wylewając z siebie negatywne uczucia, ciążące emocje… – pisanie potrafi dać dużą ulgę 🙂

    Pozdrawiam ciepło,

    Panna Joanna

    • Tak, to prawda, że rozstanie jest pewnego rodzaju okresem żałoby i moim zdaniem warto też pamiętać o tym, że to przejściowy okres w życiu, który nie będzie trwał zawsze.

  • Mam nadzieję, że nigdy potwornego rozstania nie będę przeżywać i rady też mi nie będą potrzebne. Ale wydaje mi się, że w takich sytuacjach najważniejszy jest czas i to aby sobie znaleźć jakieś zajęcie.

  • Bardzo dobry pomysł. Ja po rozstaniu założyłam bloga. Uznałam to za formę autoterapii. Zapraszam do siebie na wpis jak być singielką. Pozdrawiam niezdecydowana-dziewczyna.blogspot.com

  • Prawdziwe burzliwe rozstanie to tylko ze znajomą przeżyłam jak do tej pory. Nie wiem czy to tu pasuje, zwłaszcza, że to ja zerwałam kontakt.

    • Koniec każdej znajomości budzi mnóstwo emocji i uczuć, w takim przypadku też warto dać im ujście w pisaniu 🙂

  • W tej kwestii nie mam doświadczenia i oby tak zostało 😉 Jednak z perspektywy laika wydaje mi się, że na pewno to byłby pewien rodzaj żałoby – bez porównania, ale też smutek się pojawia. A więc należy popłakać sobie trochę, może wypić troche wina i powiedzieć STOP z czystym zrozumieniem, że trzeba dalej żyć. Tak zrobiłam, kiedy córka wyprowadziła sie do innego miasta 😉

    • Na początku takie płakanie czy lampka wina jest jak najbardziej uzasadnione i pomaga. Najważniejsze, żeby ten stan nie trwał zbyt długo 🙂

  • U mnie też kiedyś zadziałało przelewanie bólu i żalu na papier. Tam krzyczałam, tupałam i płakałam. Potem powoli z czasem było coraz lepiej. Pomogła mi również książka Radykalne wybaczanie. Dzięki niej wybaczyłam zarówno sobie jak i drugiej stronie. Potem o wiele łatwiej iść dalej i budować swoje życie na nowo.

  • Joanna

    Ja po każdym rozstaniu średnio 2 lata wracałam do siebie, to bardzo trudne. Mieszkając samemu, gdzie 3/4 koleżanek ma już mężów i dzieci i nie ma się komu wypłakać w rękaw i porozmawiać. Dochodzenie do siebie po rozstaniu jest też bardzo ciężkie, gdy ma się poczucie winy, gdy samemu doprowadziło się do rozpadu związku…Ból, lęk i poczucie winy to zabójczy koktajl emocjonalny.