ZAPRZYJAŹNIJ SIĘ ZE SWOIM CIAŁEM!

Zaakceptuj swój wygląd

W ilu procentach akceptujesz swój wygląd i swoje ciało? Jesteś z niego zadowolony? A może jest coś co chciałbyś w nim zmienić?

Jeszcze kilka lat temu na to pytanie odpowiedziałabym, że akceptuję swój wygląd, za wyjątkiem… I tutaj zaczęłaby pojawiać się lista rzeczy, które mi się we mnie nie podobały. Potrzebowałam sporo czasu, żeby wyzbyć się tej listy kompleksów i w pełni zaakceptować swoje ciało.

Akceptacja własnego ciała to coś, co przychodzi nam szczególnie trudno. Być może dlatego, że  panuje wszechobecny kult piękna. Media bombardują nas zdjęciami osób o nienagannej urodzie i idealnych sylwetkach. Wydaje nam się, że nieprzeciętna uroda i wysportowane ciało o idealnych proporcjach to przepustka do szczęścia, kariery i miłości. Jeśli odbiegamy od tego obrazu zaczynamy szukać winy za swoje niepowodzenia we własnym wyglądzie.

W pułapce porównań

W ten sposób bardzo łatwo popaść w kompleksy. Porównujemy się i zaczynamy stawiać sobie nieosiągalne cele. Chcemy wyglądać tak jak te osoby, które widzimy w mediach, jednak nie bierzemy pod uwagę faktu, że być może mamy inny typ urody, inną budowę, inne uwarunkowania genetyczne. Odbiegamy od ideału, a to sprawia, że nasze poczucie wartości jest niskie.

Pamiętam, że kiedyś myślałam w ten sposób. Porównywałam się z innymi, a w szczególności z obrazem „idealnej” kobiety, jaki stworzyłam w swojej głowie. Miałam sporo kompleksów. Największym z nich były moje małe piersi. Niestety fakt, że koledzy dokuczali mi z tego powodu, wcale nie pomagał mi w akceptacji siebie.

Potrzebowałam wielu lat, żeby w pełni zaakceptować siebie. Tak naprawdę dopiero jakiś rok temu uświadomiłam sobie, że naprawdę lubię swoje ciało. Zaakceptowałam wszystkie jego atuty i mankamenty. Nauczyłam się podkreślać te pierwsze i ukrywać te drugie.

Nie chowaj swoich kompleksów pod maską

Ubrania, makijaż, odpowiednia fryzura – to fantastyczne narzędzia, które każdy z nas może wykorzystać do tego, żeby poczuć się bardziej zadbanym i atrakcyjnym. Dzięki odpowiednio dobranemu strojowi możemy nabrać pewności siebie i zacząć zwracać uwagę innych osób.

Jednak ubrania nie powinny stanowić maski, pod którą chowamy swoje kompleksy. To byłoby jak zamiatanie śmieci pod dywan. Prawdziwa akceptacja pojawia się wtedy, kiedy akceptujesz swoje ciało również bez ubrania. Kiedy uświadamiasz sobie, że nie potrzebujesz niczego zmieniać. Kiedy uczysz się dostrzegać swoje atuty i akceptujesz mankamenty.

Pomijając przypadki, kiedy ludzkie ciała są widocznie zdeformowane jakimiś chorobami lub wypadkami, większość naszych kompleksów tak naprawdę tkwi tylko i wyłącznie w naszych głowach. To kwestia dysonansu pomiędzy tym, jak wyglądamy, a tym, jak chcielibyśmy wyglądać.

Zaakceptuj swój wygląd

Czasem, żeby zmienić coś w sposobie myślenia warto zmienić coś na zewnątrz. Wiele osób nabiera pewności siebie w momencie, kiedy na przykład udaje im się zrzucić parę kilogramów lub kiedy zmienią fryzurę lub sposób ubierania się.  Jednak warto zdać sobie sprawę, że nie zawsze tak jest. Równie dobrze można całe życie podwyższać sobie poprzeczkę. Bo nawet jeśli schudniesz 10 lub 20 kg to nagle możesz stwierdzić, że będziesz się sobie podobać dopiero wtedy, kiedy wyrzeźbisz mięśnie. Możesz też nadal mieć problemy z samoakceptacją bo uznasz, że jesteś za wysoki lub za niski, masz za duży lub za mały nos, za małe lub za duże piersi, za szerokie biodra, itd.

Są rzeczy na które mamy wpływ, jak na przykład nasza waga lub sposób ubierania się, są też takie, których nie zmienimy. Nie zmienisz swojego wzrostu ani budowy ciała, gdyż uwarunkowane są genetycznie. Ciąża, wahania wagi, przebyte choroby – one też często pozostawiają widoczne zmiany w ciele. Podobnie jest z czasem – nie zatrzymasz go, ani nie cofniesz zmian, jakie wywiera na Twoje ciało.

Zadbaj o to, żeby czuć się dobrze w swojej skórze

Jeśli źle czujesz się z tym, jak wyglądasz teraz warto coś z tym zrobić. Jeśli masz na przykład kilka kilogramów za dużo, które naprawdę Ci ciążą, warto je zrzucić, chociażby dla własnego zdrowia i lepszego samopoczucia. Jednak nie ma sensu katować się drakońskimi dietami lub wykańczającymi ćwiczeniami. Tego typu zabiegi mogą skończyć się efektem jojo lub ogólną niechęcią do wszelkiego rodzaju diet i ćwiczeń. A to nie o to chodzi. Jesteśmy bardzo różni, mamy inną budowę, inne predyspozycje. Nie każdy musi mieć figurę modelki. I nie każdy może ją osiągnąć.

Ja osobiście jestem zwolenniczką zdrowego stylu życia, do którego zachęcam każdego. Jednak dla mnie zdrowy styl życia to nie jest kwestia nie wiadomo jakich wyrzeczeń. To kwestia świadomych , racjonalnych wyborów. To potraktowanie swojego ciała jak przyjaciela, dla którego chcemy jak najlepiej. Czy nakarmiłbyś swojego najlepszego przyjaciela śmieciami? Czy katowałbyś go głodówką? Albo zbyt intensywnymi ćwiczeniami? Podejrzewam, że nie. Dałbyś mu to co dla niego najlepsze. Więc dlaczego nie dajesz tego swojemu ciału? Ono jest Twoją świątynią, miejscem, w którym mieszkasz. Jeśli zadbasz o nie, ono odwdzięczy się lepszym wyglądem i dobrym samopoczuciem.

Nie ma opcji, żeby nie zauważyć pozytywnych rezultatów, jeśli zadbamy o własne ciało. Jednak nawet jeśli sporo brakuje Ci do „ideału” to co z tego? Kto powiedział, że trzeba wyglądać tak czy tak? Najważniejsze jest to, jak Ty czujesz się sam ze sobą.

Zaprzyjaźnij się ze swoim ciałem

Mój proces zaprzyjaźnienia się z własnym ciałem trwał dość długo. Jako perfekcjonistka wymagałam od siebie tego, żeby moje ciało było idealne. Dlatego kilka lat temu zaczęłam ćwiczyć. Od początku miałam wizję celu, którym był kaloryfer na brzuchu i pięknie wyrzeźbione ciało. Byłam zdeterminowana i pełna samodyscypliny. Ćwiczyłam, moje ciało zmieniało się, stawało się bardziej smukłe i jędrne, jednak daleko mu było do mojego zamierzonego celu. Wkładałam w ćwiczenia sporo wysiłku. Traktowałam je jako jeden z obowiązków, co wywierało na mnie sporo presji. Niestety mimo poświęconego czasu i wysiłku nadal nie wyglądałam tak, jak bym chciała. W pewnym momencie postanowiłam sobie odpuścić. Zamiast codziennych ćwiczeń zaczęłam jeździć na rowerze, biegać, a później zaczęłam praktykować jogę. Wybrałam te formy aktywności, które naprawdę lubię i które sprawiają mi ogromną przyjemność. Przestałam myśleć o tym, jak wpłyną na moją sylwetkę. Przestałam traktować je jako środek do osiągnięcia swoich celów. I wtedy ku mojemu zdziwieniu zaczęłam zauważać pozytywne zmiany w swoim ciele.

Kiedy zaakceptujesz i pokochasz swoje ciało zaczyna dziać się coś niezwykłego. Nabierasz do niego szacunku. Zaczynasz bardziej świadomie wybierać to, co jesz. Zaczynasz więcej się ruszać i bardziej słuchać swojego ciała. Nie katujesz go, kiedy krzyczy, że już nie ma siły. Pozwalasz mu na odpoczynek i regenerację. Wybierasz taki tryb życia, który najbardziej Ci służy.  Tryb życia, który owocuje lepszym wyglądem.

Zaprzyjaźnij się ze swoim ciałem. Zrób to już dziś. Spojrzyj na nie bardziej przychylnie. Zaakceptuj swój wygląd i te rzeczy, których nie jesteś w stanie zmienić. Przestań porównywać się z innymi. Nie jesteś nikim innym. Jesteś sobą.