JESTEM ATRAKCYJNA, BO…

jak poczuć się atrakcyjną

Jutro dzień kobiet, więc tym razem wyjątkowo mój wpis skierowany będzie głównie do płci pięknej.

Chyba każda z chciałaby czuć się piękną i atrakcyjną kobietą. Jednak w dzisiejszych czasach wcale nie jest to takie proste. Z wszystkich stron jesteśmy bombardowane zdjęciami przepięknych, idealnych kobiet. Panuje kult piękna, młodości i idealnego ciała. To sprawia, że nasze oczekiwania wobec samych siebie rosną.

Mam za duży nos, za małe piersi

Jak często spoglądając w lustro mówicie do siebie „wyglądam super”. Jak często mówicie sobie „jestem piękna”? Prawda jest taka, że zazwyczaj mówimy tak do siebie bardzo rzadko albo wcale. A to dlatego, że zazwyczaj skupiamy się na tym, co nam się w nas samych nie podoba. Swoje wysiłki koncentrujemy głównie na tym, żeby ukryć swoje mankamenty. Mankamenty, których zazwyczaj nie zauważa nikt oprócz nas samych. A jak często zdarza Wam się, że stwierdzacie, ok, dzisiaj wyglądam całkiem dobrze, następnie wychodzicie z domu, widzicie na ulicy piękną, świetnie ubraną dziewczynę. Rzucacie okiem na nią, na siebie i stwierdzacie, że jednak nie wyglądacie za dobrze. Znowu zaczynacie dostrzegać swoje kompleksy. Znacie to? Ja znam całkiem dobrze, bo kiedyś takie sytuacje zdarzały mi się dosyć często.

Nie czuję się atrakcyjna

Przyznam, że kiedyś byłam naprawdę nieśmiałą i zakompleksioną dziewczyną. Dostrzegałam w sobie głównie mankamenty. Generalnie nawet nie uważałam siebie za brzydką. Moim zdaniem byłam niewystarczająco ładna. Zawsze byłam perfekcjonistką i w każdym względzie dążyłam do ideału. Jednak mój wygląd w moim przekonaniu nie był idealny.  Byłam zamknięta w sobie, nie potrafiłam nawiązywać rozmowy z nowo poznanymi osobami, nie potrafiłam kokietować tak jak inne dziewczyny. Przez to czułam się gorsza. Nosiłam workowate ciuchy, bo wydawało mi się, że te kobiece, podkreślające figurę, są dla ładnych, atrakcyjnych dziewczyn. Nie potrafiłam podkreślać swoich atutów. W moim własnym przekonaniu nie byłam ani kobieca, ani atrakcyjna. I otoczenie reagowało na mnie w podobny sposób. W czasie kiedy moje koleżanki nie mogły opędzić się od chłopaków, na mnie nikt nie zwracał uwagi. Wyście ze swojej skorupki i pokonanie kompleksów wymagało ode mnie sporo pracy.

Wszystko zaczyna się w głowie

Prawda jest taka, że to jak postrzegają nas inni zależy głównie od tego, jak my postrzegamy samych siebie. W moim przypadku już sama zmiana sposobu ubierania się i większe otwarcie się na ludzi zaowocowały uwierzeniem w siebie i w swoją kobiecość. A to sprawiło, że ludzie też zaczęli inaczej mnie postrzegać. Już nie byłam tylko kujonką i szarą myszką. Nagle okazało się też, że jestem fajną laską 😉 No ale to było już dawno, dawno temu. Później była jeszcze długa droga do prawdziwej samoakceptacji i pokochania siebie.

Zacznij od pokochania siebie

Atrakcyjność to nie uroda. To coś o wiele więcej. To akceptacja siebie. Poczucie własnej wartości, polubienie siebie i swojego wyglądu. To zaprzestanie porównywania się z innymi. Zawsze będą osoby, które są od nas ładniejsze, mają lepsze ciało czy lepsze ciuchy. Dlatego warto skupić się na sobie. Bo każda z nas jest piękna, chociaż nie każda zdaje sobie z tego sprawę. Piękno jest przede wszystkim w naszym wnętrzu, w naszym stosunku do siebie i innych. I każde piękno można też wydobyć na zewnątrz.

Jak poczuć się atrakcyjną?

1. Po pierwsze zadbaj o wygląd zewnętrzny, bo tak naprawdę to jest najłatwiejsze. Nie ważne, że masz nie taki nos albo 15 kg nadwagi. Owszem, nasze ciało jest czymś nad czym można popracować i warto to zrobić. Dla własnego zdrowia i dobrego samopoczucia. Czasem wystarczy drobna zmiana nawyków żywieniowych i odrobina ruchu, żeby zauważyć widoczne rezultaty. Jednak to nie jest najważniejsze w poczuciu atrakcyjności. Jest wiele osób, które nie są specjalnie ładne, a ich figury daleko odbiegają od ideału. Jednak są atrakcyjne i cieszą się dużym powodzeniem. A to dlatego, że potrafią podkreślać swoje atuty i są pewne siebie i swojej atrakcyjności. Jak to mówią kobieta piękna to kobieta zadbana i jest w tym bardzo dużo prawdy. Zadbaj o siebie, wybierz się do fryzjera, umaluj się ładnie i spraw sobie kilka ciuchów, które podkreślą Twoje atuty. Przymierzaj rzeczy, które do tej pory omijałaś, bo wydawało Ci się, że nie są dla Ciebie. Baw się i eksperymentuj z modą. I nie szukaj wymówek w postaci braku funduszy. W second handach można znaleźć mnóstwo świetnych, dobrych jakościowo rzeczy za grosze.

2. Odpuść sobie dążenie do ideału i wszelkie porównania. Jesteś jedyna w swoim rodzaju, dlatego ciesz się swoją indywidualnością i tym, co wyróżnia Cię z tłumu. Nagle może okazać się, że rzeczy, które były Twoimi kompleksami staną się Twoimi atutami.

3. Pamiętaj, że atrakcyjność to nie tylko wygląd zewnętrzny. To również inteligencja, błyskotliwość czy poczucie humoru. To atrakcyjna osobowość  i umiejętność nawiązywania kontaktów. To otwarta postawa, serdeczność i szczery uśmiech.

4. Pokochaj siebie  i bądź dla siebie dobra i wyrozumiała. Przestań doszukiwać się mankamentów w swoim wyglądzie, inteligencji czy osobowości. Doceniaj siebie i swoje osiągnięcia.

5. Spójrz w lustro i powiedz sobie „wyglądam świetnie”. Uśmiechnij się do siebie, wyprostuj się i uwierz, że naprawdę tak jest. Nawet jeśli na początku spotkasz opór (a spotkasz na pewno, zwłaszcza jeśli do tej pory myślałaś o sobie inaczej) to jeśli będziesz częściej odnosić się do siebie pozytywnie z czasem poczujesz się świetnie sama ze sobą. Jeśli w Twojej głowie jest dużo negatywnych myśli na swój temat zajrzyj do mojego wpisu o pokonywaniu wewnętrznego krytyka.

6. Bądź atrakcyjna przede wszystkim dla siebie. Nie staraj się być atrakcyjna dla kogoś. Zawsze pamiętaj o sobie, to Ty jesteś najważniejsza i to Ty zasługujesz na to, żeby czuć się dobrze sama ze sobą. Uwierz mi, że jeśli zadbasz o siebie i poczujesz się dobrze ze sobą, inni też będą czuć się dobrze w Twoim towarzystwie.

Uświadom sobie swoje zalety

Żeby dobrze czuć się ze sobą warto lepiej się poznać. Dlatego mam dla Ciebie małe ćwiczenie. Podziel kartkę na dwie części i w pierwszej kolumnie wypisz co najmniej 10 swoich zalet (zarówno jeśli chodzi o wygląd, jak i osobowość). W drugiej kolumnie wypisz wady i mankamenty, jakie Twoim zdaniem posiadasz. Bądź dumna ze swoich zalet i naucz się je podkreślać i wykorzystywać. Natomiast jeśli chodzi o wady to przyjrzyj im się bliżej. Jeśli są to rzeczy, które można zmienić i które chcesz zmienić dla poprawy swojego samopoczucia (np. sylwetka, nieśmiałość, brak pewności siebie) to popracuj nad tym. Niech to będą Twoje obszary do rozwoju. Natomiast resztę swoich mankamentów potraktuj jako coś, co Cię wyróżnia i sprawia, że Ty to Ty, a nie kopia kogoś innego.

Jestem atrakcyjna, bo…

Pokochałam siebie i swoją indywidualność. Dbam o siebie i czuję się ze sobą dobrze. Jestem świadoma swoich zalet i swoich „obszarów do rozwoju”. Jestem pozytywnie nastawiona do siebie i do ludzi. Jestem atrakcyjna, bo przy każdej okazji stosuję najlepszy kosmetyk dla każdej kobiety – uśmiech 🙂
Jestem atrakcyjna, bo czuję się atrakcyjna 😉 Ot to!

A co sprawia, że Ty czujesz się atrakcyjna? A może wydaje Ci się, że nie jesteś atrakcyjna? Podziel się tym w komentarzu.

Dbajmy o to, by czuć się dobrze same ze sobą, bo każda z nas jest tego warta!


Dziękuję, że jesteś.

Jeśli spodobał Ci się wpis zapraszam Cię do tego, żebyśmy pozostali w kontakcie. Żeby mieć dostęp do wszystkich aktualności możesz polubić mój Fanpage na Facebooku,  profil na Google plus oraz śledzić bloga na Bloglovin.

  • Nat

    Tak sobie myślę, że na taką niską samoocenę może bardzo pomóc zapisanie się na jakiś taniec. Okej, na początku można się ruszać z gracją lodówki spadającej po schodach, ale gdy się z czasem załapie kocie ruchy, to nawet okrągłe kształty nie przeszkodzą w poczuciu bycia sexy:) a nawet wprost przeciwnie – to właśnie kobieca figura może się okazać sexy:) ale najbardziej chodzi tu o świadomość ciała, więc równie dobrze mógłby to pewnie być sport, rozciąganie, joga itp.

    • Zgadzam się z Tobą, taniec czy w ogóle sport bardzo podnosi poczucie atrakcyjności. Pamiętam, jak swego czasu chodziłam na taniec brzucha i jak to wpłynęło na moją świadomość ciała i ruchów oraz na moje własne samopoczucie 🙂

  • Samoakceptacja jest budowana właściwie przez całe życie. Ja chyba jestem trochę starsza i jak patrzę z perspektywy to kiedyś walczyłam ze sobą o to, żeby poczuć się bardziej „fajną laską”. Niestety, czy „stety” ten etap już za mną 🙂 Teraz moje wyzwania dotyczą raczej atrakcyjności intelektualnej 🙂 zastanawiam się często co będzie dla mnie wyzwaniem za 10, czy 20 lat. Życie cały czas nas czegoś uczy 🙂 B.

  • Ciągle dążę do samoakceptacji, jest to trudne. Chociaż nie mam problemu z nosem, czy ustami. Głównie myślę, że chodzi też o zaakceptowanie swoich nawyków i pogodzenie się z przeszłością. Przestać analizować to co było, a mogło być, jak się zachowaliśmy. Masz rację wszystko zaczyna się w głowie. Trzeba więc oczyścić myśli i pokochać siebie 🙂

  • Bardzo lubię te Twoje teksty, które samemu trzeba dokańczać, bo dają one do myślenia :). Jestem atrakcyjna, bo jestem sobą na przekór innym. Mam swoje zdanie i swoje wartości które szanuję. Jestem otwarta na innych. 😉

  • Bardzo wyczerpująco to ujęłaś, trudno dodać coś od siebie 🙂 No może poza jednym aspektem… Otóż bardzo łatwo przychodziło mi czuć sie atrakcyjną, kiedy byłam młodą dziewczyną, kobietą. Po 40-stce zauważyłam, że coś się zmieniło, zaczęłam przyglądać sie sobie krytycznie, zauważać mankamenty, jakby nie było gasnącej urody i ani się obejrzałam, jak moja kobiecość zeszła na drugi plan. Jednak w porę to dostrzegłam i podjełam walkę o tą znikającą kobiecość, bo przecież bez jej odczuwania życie zaczyna być takie nijakie (zakonnica ze mnie byłaby żadna!). Postawiłam na wygląd zewnętrzny (koniecznie), pokochanie siebie w nowej skórze 😉 i wykrzesanie z siebie codziennej porcji radości 🙂

    • Super, że dostrzegłaś ten moment i nie pozwoliłaś sobie na utratę poczucia atrakcyjności. Bo nie wiek jest ważny, tylko to jak czujemy się same ze sobą 🙂

  • Masz rację, że w dzisiejszych czasach wszyscy dążą do ideału. Mało osób myśli o tym, że te zdjęcia pań w kolorowych magazynach są mocno wyretuszowane. Wiele dziewczyn stawia je za wzory, porównuje się z nimi i czasem za wszelką cenę chce wyglądać tak samo. Moim zdaniem każdy człowiek jest atrakcyjny na swój sposób, każdy jest niepowtarzalny i to jest najpiękniejsze. Kompleksy? Wszyscy je mają, ważne tylko aby podchodzić do tego z rozsądkiem 🙂 Pozdrawiam

  • Właśnie bądź atrakcyjna przede wszystkim dla siebie. Co z tego, że umiem ubrać się tak, że mimo nadprogramowych kilogramów wyglądam, jak laska, skoro kiedy wszystko to zdejmuję, widzę znowu siebie z fałdkami. Co z tego, że pod makijażem ukrywam „niespodzianki” i inne niedokonaności, skoro kiedy go zmywam, one znowu są. Czuć się dobrze samej, ze sobą – klucz do sukcesu.

  • Bardzo prawdziwe te wskazówki. Bardzo ważne jest, by zmieniać się zgodnie z własnymi potrzebami i szeptami intuicji, dla jednego to skok na głęboką wodę, dla innego powolne, systematyczne zmiany…

  • Sylwia, prawda jest taka, że wszystko zależy od nas samych. Pierwszy punkt, który wskazałaś wg mnie ma ogromne znaczenie – też kiedyś byłam tą nieatrakcyjną osobą pod względem wyglądu, bo zupełnie nie przykładam do tego wagi. Ciuchy nosiłam średnie, makijaż poznałam dopiero na studiach – dla mnie liczyła się wygoda. Powiedziałabym też, że naturalność, ale chyba nie do końca – po prostu nie dbałam o swój wygląd. Zresztą trenowałam wtedy tysiąc różnych rzeczy i byłam taką trochę sportową chłopczycą. A potem przyszły studia, mieszkanie z przyjaciółką, która do wyglądu akurat zawsze wagę przykładała i taniec. I poszło – zaczęło się malowanie, lepsze ubieranie, podkreślanie atutów. Ale tak naprawdę najwięcej dał mi taniec – nic nie daje mi tyle pewności siebie i poczucia, że jestem pociągającą kobietą, co taniec. I już nie zwracam uwagi na to, że moje uda nie są takie szczuplutkie jak Chodakowskiej, ale raczej noszę legginsy, które tylko podkreślają ich kształt. Ważne, żeby je nosić z głową podniesioną do góry i pewnością, że tak wyglądam świetnie.
    Myślę, że każda z nas musi znaleźć ten swój element, który sprawia, że ich poczucie własnej atrakcyjności leci do góry. I często trzeba na to zapracować – uprawiając sport, oglądając tysiące filmików, jak zrobić ładny, kobiecy makijaż, czy nawet umówić się z osobą, która doradzi nam, jak się ubierać. Nic nie przychodzi samo 🙂

    • To prawda, nic nie przychodzi samo, chociaż czasem wystarczą nawet małe zmiany, żeby poczuć się bardziej atrakcyjną i napędzić się do dalszych działań 🙂

  • Budowanie w sobie poczucia atrakcyjności to długa i żmudna robota. Da się to zrobić, choć nie ukrywam, że kiedy zdarzają się gorsze dni ciężko jest nawet skupić się na tym co już się wypracowało. Ale rzeczywiście łatwiej jest wtedy w kwestii akceptacji wrócić na właściwe tory. Mnie po przeczytaniu tego tekstu nasuwa się jedna myśl. Jeśli chcesz poczuć się atrakcyjna to zrób to ale dla siebie. Spodobaj się sobie, a dopiero potem szukaj akceptacji u innych. W przeciwnym razie jeśli zadziałamy w odwrotną stronę może to nam przynieść więcej złego. Bo co jeśli tej akceptacji nie znajdziemy? Co jeśli nikt się nie zachwyci? Najpierw sama zachwyć się sobą, a dopiero potem szukaj tego u innych ludzi. To jedyna słuszna droga. 🙂

  • „Kiedy ma 5 lat: Ogląda się w lustrze i widzi księżniczkę.

    Kiedy ma 10 lat: Ogląda się w lustrze i widzi Kopciuszka

    Kiedy ma 15 lat: Ogląda się w lustrze i widzi obrzydliwą siostrę przyrodnią Kopciuszka: „Mamo, przecież tak nie mogę pójść do szkoły!”

    Kiedy ma 20 lat: Ogląda się w lustrze i widzi się „za gruba, za chuda, za niska, za wysoka, włosy za bardzo kręcone albo za proste”, ale mimo wszystko wychodzi z domu.

    Kiedy ma 30 lat: Ogląda się w lustrze i widzi się „za gruba, za chuda, za niska, za wysoka, włosy za bardzo kręcone albo za proste”, ale uważa, że teraz nie ma czasu, żeby się o to troszczyć i mimo wszystko wychodzi z domu.

    Kiedy ma 40 lat: Ogląda się w lustrze i widzi się „za gruba, za chuda, za niska, za wysoka, włosy za bardzo kręcone albo za proste”, ale mówi, że jest przynajmniej czysta i mimo wszystko wychodzi z domu.

    Kiedy ma 50 lat: Ogląda się w lustrze i mówi: „Jestem sobą” i idzie wszędzie.

    Kiedy ma 60 lat: Patrzy na siebie i wspomina wszystkich ludzi, którzy już nie mogą na siebie spoglądać w lustrze. Wychodzi z domu i zdobywa świat.

    Kiedy ma 70 lat: Patrzy na siebie i widzi mądrość, radość i umiejętności. Wychodzi z domu i cieszy się życiem.

    Kiedy ma 80 lat: Nie troszczy się o patrzenie w lustro. Po prostu zakłada liliowy kapelusz i wychodzi z domu, żeby czerpać radość i przyjemność ze świata. Może wszystkie powinnyśmy dużo wcześniej założyć taki liliowy kapelusz…

    • SUPER

      • Powinnas zrobic z tego osobny wpis. Daje do myslenia

        • Dzięki – ale to znalezione w necie a od kilku lat moje jedno z ulubionych myśli przewodnich

  • Sylwiu, swietny i bardzo motywujacy wpis. Rzeczywiscie wszystko zaczyna sie w glowie. Widze sama, ze czasami odbieram jako bardziej atrakcyjne osoby, ktore zyczliwie podchodza do innych, sa usmiechniete i pewnie czuja sie w swoim ciele. To ostatnie to akurat kwestia rozruszania sie i to sie czuje, ze ktos „kontroluje” swoje miesnie i dobrze dogaduje sie ze swoja powloka cielesna. Pozdrawiam serdecznie Beata

  • Jestem dla siebie atrakcyjna ponieważ dbam o siebie, staram się pracować nad własnym ciałem, rozwijam się intelektualnie. Czuje się atrakcyjna, kiedy mogę dać coś z siebie innym – wsparcie, otuchę, pomoc. Atrakcyjność, to dla mnie połączenie tego co mam w głowie, sercu i tego co widać gołym okiem;)

  • Bardzo trudno nam mowić o sobie dobrze… często jest też tak, że uważam, że to nie przystoi… bo w naszym kraju nie wolno mówić o sobie dobrze, bo powinniśmy być „skromni”. Tak się nam wbija do głowy… i niestety efekty później są opłakane. Ja nadal pracuję nad akceptacją własnego ciała, bo właśnie ten perfekcjonizm… bo musisz być idealna… ech…

  • To prawda wszystko siedzi w głowie, ale to, ze raz staniemy przed lustrem i powiemy „wyglądam bajecznie i jestem mega sexy” nie zmieni całego nastawienia. Potrzeba mnóstwa czasu, żeby naprawdę uwierzyć w te słowa i tak się poczuć 🙂

  • Zgadzam się, że poczucie atrakcyjności własnej buduje się w głowie. Kiedy czujemy się atrakcyjne natychmiastowo w ten sam sposób odbiera nas otoczenie. Idziemy wyprostowane, uśmiechnięte, lekkim krokiem i iskierkami w oczach. Ale ja najbardziej atrakcyjna poczułam się ostatnio, gdy leżałam z paskudną grypą, katarem, załzawionymi oczami i przetłuszczonymi włosami,a mój mąż pocałował mnie w czoło i powiedział „nie wiem jak to robisz, ale nawet w takim stanie jesteś piękna” 🙂

  • Ja siebie akceptuję w pełni. Już dawno pokochałam swoje odbicie w lustrze i nie tylko. Wiem,że idealna nie jestem. Podchodzę do siebie również z dystansem. Każdy z nas ma swoje mniejsze lub większe kompleksy. Ja zawsze obracam to w żart i uśmiecham się szeroko i mówię : ” no cóż moja stópka Kopciuszka w rozmiarze 40″ ( bo nie mam najmniejszej stopy). Zresztą nie ma co na siłę tworzyć kogoś kim się nie jest. Najlepszym dla kobiety jest komplement od mężczyzny, tym bardziej jeśli docenia coś więcej niz wygląd zewnętrzny. Nie chwaląc się mnie kilka takich słów bardzo podudowały. Uwierzyłam w siebie i jest to co jest – czyli ja 😉