CO DAJE PISANIE BLOGA? MOJE WNIOSKI PO DWÓCH LATACH BLOGOWANIA

co-daje-pisanie-bloga

Dzisiejszy wpis będzie swego rodzaju podsumowaniem. Właśnie mijają dwa lata od momentu, kiedy opublikowałam pierwszy wpis na blogu. To były dwa lata ciężkiej pracy, w czasie których popełniłam sporo błędów i wiele się nauczyłam.

Być może wielu z Was zastanawia się, co daje pisanie bloga? Przecież w sieci jest tyle podobnych treści. Po co je powielać? Ludzie są zabiegani i tak naprawdę nie chce im się czytać. Wolą coś obejrzeć, albo po prostu się „odmóżdżyć”. A ja? Piszę na ciężkie (zdaniem wielu osób) tematy. Zmuszam do myślenia. Do tego, żeby zrobić coś ze swoim życiem. Do tego, żeby zajrzeć w głąb siebie i zmierzyć się ze swoimi „potworami” . A tego nikt z nas nie chce.

Pamiętam początki mojej „kariery” blogowej. Wiele osób uznawało mój pomysł za głupi. Nie potrafiło zrozumieć po co mi blog. Spotkałam się ze sporą krytyką mojego pomysłu.

To sprawiło, że miałam spore wątpliwości czy pisanie bloga ma sens. Biłam się z myślami czy powinnam brać się za blogowanie. Jednak ten pomysł kiełkował w mojej głowie już od kilku lat. I kiedy poczułam, że chcę go w końcu zrealizować postanowiłam, że nie pozwolę tak łatwo podciąć sobie skrzydeł. Zwłaszcza, że sama realizacja pomysłu wymagała ode mnie wyjścia ze swojej strefy komfortu i pokonania swoich słabości.

I to była bardzo dobra decyzja, której z perspektywy czasu w ogóle nie żałuję, bo blogowanie dało mi naprawdę wiele.

Co dało mi pisanie bloga?

Przestałam bać się wyrażania własnych opinii

Pamiętam swoje pierwsze wpisy – odtwórcze, poparte wiedzą z książek, takie trochę „encyklopedyczne.” Pisałam zachowawczo, bo bałam się wyrażać swoją opinię. Bałam się reakcji ludzi. Baa, bałam się nawet „puścić” taki tekst w świat. Opublikowanie każdego tekstu wiązało się u mnie ze sporym stresem i myśleniem – co powiedzą inni? To niesamowite, jak w międzyczasie się to zmieniło. Kiedy wychodzimy z własnej strefy komfortu nagle zaczynamy myśleć zupełnie inaczej. Przestajemy bać się wyrażania siebie. Przestajemy czuć stres, a w zamian tego czujemy ekscytację. I tak było u mnie. Blogowanie sprawiło, że przestałam bać się wyrażania własnych spostrzeżeń i opinii. I to nie tylko na blogu, przeniosło się to również na inne sfery mojego życia.

Przestałam bać się krytyki

Nikt z nas nie lubi krytyki. Ja też. A przyznam, że w momencie, kiedy zaczynałam pisać tego bloga bardzo się jej bałam. Zwłaszcza, że spotkałam się z nią już na samym początku. Jednak blogowanie zupełnie zmieniło mój stosunek do niej. Nabrałam do niej dystansu. Już nie odbieram jej osobiście. Nie analizuję. Nie traktuję jako atak na moją osobę. Nie myślę o tym, że ktoś może skrytykować coś, co robię. Wiem, że nie trafię we wszystkie gusta. Wiem, że ktoś może mieć odmienne zdanie na jakiś temat. I szanuję to. Jeśli krytyka jest konstruktywna to staram się wyciągnąć z niej coś dla siebie. Jeśli nie, po prostu nie zawracam sobie nią głowy.

Przestałam porównywać się z innymi

Każdy z nas ma naturalną skłonność do porównywania się z innymi. Ja też ją zawsze miałam. Mimo tego, że pracowałam nad tym, nadal nieraz zdarzało mi się, że porównywałam się z innymi. Na początku pisania bloga też miałam takie zapędy. Jednak blogowanie oduczyło mnie porównywania się z innymi. Blogosfera jest bardzo obszerna, świetnych blogów jest naprawdę wiele. Chcąc się porównywać, można by oszaleć i popaść w kompleksy. Dlatego nie warto tego robić. Ja zamiast się porównywać nauczyłam się czerpać inspirację.

Nabrałam odwagi i pewności siebie

Ci, którzy znają mnie osobiście wiedzą, że zawsze byłam bardzo spokojna i nieśmiała. Zawsze trzymałam się gdzieś z boku. Do duszy towarzystwa było mi bardzo daleko. Na przestrzeni lat nabrałam trochę więcej śmiałości i pewności siebie, jednak nadal nie należałam do zbyt odważnych osób. Blogowanie wymagało ode mnie wyjścia ze strefy komfortu. Musiałam zmierzyć się z własnym lękiem przed tym „co ludzie powiedzą.” Musiałam zmierzyć się ze swoim perfekcjonizmem. Jednak było warto, bo nigdy nie czułam się tak pewna siebie jak teraz.

Stałam się bardziej otwarta

Zawsze należałam do osób, które trzymają się z boku. Jestem introwertykiem, dlatego rzadko pierwsza nawiązywałam kontakty z innymi. Blogowanie wymaga kontaktów i budowania relacji. Wymaga komentowania na innych blogach. Wymaga ukazania „rąbka” siebie. Tego również nauczyłam się w ciągu ostatnich dwóch lat. I przyznam, że bardzo to polubiłam.

Zdobyłam nowe umiejętności

Blogowanie wcale nie jest takie proste, jak się wydaje. Przyznam, że na początku nie zdawałam sobie sprawy z tego, ile rzeczy trzeba „ogarnąć” i jak wiele czasu wymaga prowadzenie bloga. Blogowanie to nie tylko pisanie tekstów, ale prowadzenie strony internetowej, mediów społecznościowych, to opanowanie SEO, narzędzi niezbędnych do blogowania, stosowanie marketingu i budowanie kontaktów. Sporo tego, jednak warto nabyć te umiejętności, bo kto wie, do czego mogą się przydać 🙂

Wprowadziłam więcej równowagi do swojego życia

Nie ma co się oszukiwać – blogowanie zabiera mnóstwo czasu. Jednak mimo to udało mi się wprowadzić o wiele więcej równowagi do swojego życia, niż kiedyś. Nauczyłam się ustalać priorytety. Wyzbyłam się nadmiernego perfekcjonizmu i ciągłej potrzeby „dopieszczania” wszystkiego co robię. Po okresie, kiedy nastawiona byłam na ciągłą realizację celów i codzienne odhaczanie zadań z listy, w końcu przewartościowałam swoje życie. Nauczyłam się sobie odpuszczać. Nauczyłam się odpoczywać. Nauczyłam się dzielić czas pomiędzy „realne” życie, a blogowanie.

Poznałam świetnych ludzi

Za każdym blogiem stoi człowiek. Zwykły użytkownik Internetu zazwyczaj szuka tylko konkretnego tekstu i na tym poprzestaje. Jednak blog to nie tylko tekst. To nie tylko dawka wiedzy. To człowiek, który za nim stoi. To konkretna osobowość, ze swoim własnym bagażem doświadczeń i przemyśleń. Dopiero sama pisząc bloga, zaczęłam czytać blogi innych. I zaczęłam dostrzegać tych ludzi, którzy stoją za swoimi tekstami. Ludzi, którzy są naprawdę świetni, pełni pasji, życzliwości i wartości, które przekazują światu. Blogosfera pozwala na poznanie wielu wspaniałych osób. I chociażby z tego powodu warto się w nią wgłębić.

Moje blogowanie nie było wolne od błędów. Popełniłam ich sporo. Zaczęłam od prowadzenia bloga na darmowej platformie. Na swoją domenę przeniosłam się dopiero po roku, przez co moje statystyki drastycznie poleciały w dół. Na początku nie promowałam swoich tekstów nigdzie poza fanpage, który miał wtedy niewiele polubień ani nie komentowałam na innych blogach, przez co straciłam sporo czasu. Popełniłam wiele błędów i pewnie jeszcze wiele popełnię.

Dwa lata pisania bloga uświadomiły mi coś niezmiernie ważnego. Jeśli chcesz coś robić, czujesz, że możesz się w tym sprawdzić, to rób to. I nie przejmuj się tym, co mówią inni. Posłuchaj siebie. Nieważne czy masz zamiar zacząć blogować, zostać vlogerem czy robić cokolwiek innego. Jeśli czujesz w sobie pasję i chcesz to robić, to nie zastanawiaj się, tylko zrób to. Podążając za swoimi marzeniami i urzeczywistniając swoje pasje nie można stracić. Nawet jeśli nie odniesiesz spektakularnego sukcesu, to i tak zyskasz. I to być może o wiele więcej. Zyskasz satysfakcję, że spróbowałeś, że pokonałeś swoje lęki i wyszedłeś ze swojej strefy komfortu. Zwiększysz swoją wiarę w siebie i poczucie własnej wartości. Poszerzysz swoje horyzonty i nauczysz się wielu nowych rzeczy. Poznasz też ciekawych ludzi.

Tak więc, jeśli od dłuższego czasu chodzi Ci po głowie jakiś pomyśl, nie zastanawiaj się dłużej. Zacznij go realizować. Bo warto. Nawet jeśli inni myślą, że jest inaczej 😉