WEWNĘTRZNY KRYTYK – POKONANY W 30 DNI?

jak-pokonac-wewnerznego-krytyka

Minął miesiąc od rozpoczęcia mojego wyzwania. W dzisiejszym poście podzielę się z Wami wynikami tego „eksperymentu”. Wyzwanie polegało na tym, że przez miesiąc miałam myśleć o sobie tylko i wyłącznie pozytywnie. Celem tego zadania było wyeliminowanie wszelkich negatywnych myśli na swój własny temat. Więcej informacji odnośnie wyzwania znajdziesz tutaj: „Wewnętrzny krytyk – moje wyzwanie” [klik]

Czy sprostałam wyzwaniu?

W ciągu tego miesiąca kilka razy pojawiły się w mojej głowie negatywne myśli na swój temat i zwątpienie we własne możliwości. Ostatni raz kilka dni temu. Dlatego moje wyzwanie trwa nadal, aż do momentu kiedy uda mi się przez cały miesiąc myśleć o sobie tylko pozytywnie. Podejrzewam, że gdybym podjęła to wyzwanie parę lat temu codziennie zaczynałabym od nowa. Ba! Może nawet kilka razy dziennie. Wtedy byłam straszną perfekcjonistką i wymagałam od siebie robienia wszystkiego dobrze. Każdy popełniony błąd, coś co zrobiłam źle, nawet jeśli było to coś błahego było okupione lawiną negatywnych słów we własnym kierunku i mnóstwem negatywnych myśli. Dziś, po kilku latach pracy nad sobą jestem już na innym etapie. Nauczyłam się rozmawiać ze swoim wewnętrznym krytykiem i dałam sobie prawo do popełniania błędów i do tego, że nie muszę umieć wszystkiego. O tym jak można pracować z wewnętrznym krytykiem dowiesz się również z wpisu: „Powiedz stop wewnętrznemu krytykowi”[klik]. Jednak mój krytyk nadal czasem nade mną dominuje. Dlatego podjęłam się tego zadania.

Co zaobserwowałam po tym miesiącu?

Negatywne myśli na swój temat pojawiają się u mnie głównie:
– w sytuacjach stresowych, kiedy mam zbyt dużo obowiązków lub kiedy jestem przemęczona. Wtedy kiedy coś zrobię źle, coś idzie nie tak jak sobie zaplanowałam, pojawia się krytyk ze swoimi sformułowaniami typu: „ i tak się do tego nie nadajesz”, „po co się starasz, i tak niczego nie osiągniesz”, itp.
– w sytuacjach, kiedy ktoś kogo szanuję lub lubię oceni mnie lub skrytykuje pojawia się myśl, że może faktycznie ta osoba ma rację, zaczynam wątpić w siebie
– przyłapałam się na tym, że kiedy się w czymś pomylę, zrobię coś źle, zwłaszcza jeśli chodzi o jakieś prozaiczne, błahe sprawy mówię do siebie: „ale Ty jesteś głupia”

Zauważyłam też, że mój wewnętrzny krytyk zawsze mówi w drugiej osobie: „jesteś głupia”, „nie uda Ci się tego zrobić” itp. Mówi co prawda moim głosem, jednak powtarza dosłownie wszystko to, co w dzieciństwie słyszałam od swoich rodziców. To uświadomiło mi, że przecież ja wcale tak o sobie nie myślę. To nie są moje słowa. To nie są moje przekonania.

Jakie jeszcze podjęłam kroki?

Wypisałam na kartce to, co najczęściej mówi do mnie mój wewnętrzny krytyk. Następnie zamieniłam te określenia na pozytywne, ale też takie, w które sama jestem w stanie uwierzyć. Zapisałam je w pierwszej osobie. Na przykład „jesteś głupia” zamieniłam na „jestem inteligentna”. W ten sposób przygotowałam listę pozytywnych afirmacji. Taką listę dobrze powiesić sobie gdzieś w widocznym miejscu, zapisać w kalendarzu lub nosić w portfelu. Ważne żeby móc ją codziennie widzieć i powtarzać. Wypróbuję tę metodę, zobaczę jakie przyniesie efekty 🙂

Zdecydowanie warto było podjąć wyzwanie. Zaczęłam mieć większy wpływ na to co o sobie myślę i negatywnych myśli jest zdecydowanie mniej niż wcześniej. Jednak jest jeszcze trochę pracy przede mną. Moje wyzwanie nadal trwa.

 

A jak wyglądają Wasze relacje z wewnętrznym krytykiem? Udało Wam się pokonać negatywne myśli? A może krytyk też czasem przejmuje kontrolę nad Waszym zachowaniem? Jak sobie z nim radzicie? Chętnie poznam Wasze metody 🙂