JAK NIE WPAŚĆ W PUŁAPKI ROZWOJU OSOBISTEGO?

pułapki rozwoju osobistego

Rozwój osobisty jest wspaniałą rzeczą. Pozwala pracować nad swoimi niedoskonałościami, rozwijać się, zwiększać swoje umiejętności i osiągać sukces. Jednak rozwój osobisty ma też swoją ciemną stronę. Tak, jak może przynieść wiele korzyści, może również zaszkodzić. Ja sama w pewnym momencie swojego życia wpadłam w pułapki, jakie ze sobą niesie.

Co zrobić, żeby nie wpaść w błędne koło i nie stać się ofiarą panującej ostatnio mody na rozwój osobisty?

Wszystko zależy od nas samych i naszego podejścia. Żeby wykorzystać jak najlepiej to, co daje rozwój osobisty, warto przede wszystkim mieć świadomość pułapek, jakie ze sobą niesie.

PUŁAPKI ROZWOJU OSOBISTEGO

Masz wrażenie, że ciągle jesteś niewystarczająco dobry

Rozwój osobisty służy zwiększeniu samoakceptacji, zwiększeniu pewności siebie i osiąganiu swoich celów. Jednak skupiając się na ciągłym rozwoju i zdobywaniu nowych umiejętności łatwo wpaść w błędne koło. Po przeczytaniu jednej książki zaraz szukasz następnej. Po zaliczeniu jednego szkolenia już rozglądasz się za drugim. Skupiasz się na tym, czego chciałbyś się nauczyć. Jednak nie pozwalasz sobie na to, żeby przyswoić zdobytą wiedzę i wprowadzić ją w życie.  Nie potrafisz wykorzystać tego, co już potrafisz. Dążysz do ciągłego poprawiania siebie.  Wydaje Ci się, że wciąż jesteś niewystarczająco dobry i żeby zacząć działać, musisz jeszcze przepracować to lub tamto albo zaliczyć kilka szkoleń.

Wydaje Ci się, że cały czas musisz się „doskonalić”

W ten sposób Twój proces „ulepszania” siebie może trwać w nieskończoność. Nieważne jaką pracę nad sobą wykonasz ani ile zaliczysz szkoleń. Tobie wciąż będzie się wydawać, że cały czas musisz się jeszcze rozwijać i „naprawiać”. W końcu tyle jeszcze nie wiesz, tak wielu umiejętności jeszcze nie posiadasz. Dopiero dając sobie prawo do akceptacji swoich niedoskonałości i do tego, że nie musisz być we wszystkim dobry, masz szanse zrealizować swoje cele. Dopóki będziesz skupiać się na tym, co jeszcze musisz w sobie poprawić tak naprawdę będziesz stać w miejscu. Nikt z nas nie jest doskonały i nigdy nie będzie. Ty też pamiętaj o tym, żeby dać sobie do tego prawo. Nie musisz być dobry we wszystkim. Nie jest sztuką ciągle się poprawiać i rozwijać. Sztuką jest umiejętność wykorzystania wiedzy i umiejętności, jakie się posiada w danym momencie.

Stajesz się więźniem kalendarza

Moda na rozwój osobisty sprawia, że masz wrażenie, że trzeba robić więcej, lepiej i bardziej efektywnie. W ten sposób zaczynasz wypełniać swój kalendarz kolejnymi zadaniami do wykonania. Skrupulatnie planujesz swoje codzienne obowiązki i starasz się „odhaczać” każde zadanie z Twojej listy. I nagle orientujesz się, że jeśli coś przeszkodzi Ci w wykonaniu planu, czujesz złość, frustrację i wyrzuty sumienia. Nawet się nie obejrzysz, a stajesz się więźniem swojego kalendarza.

Oczywiście nie zrozum mnie źle. Kalendarz czy planner to świetna sprawa. Pozwala zapisać najważniejsze rzeczy do wykonania, dzięki czemu wiesz, co masz do zrobienia i o niczym nie zapomnisz. Problem pojawia się wtedy, kiedy próbujemy każdy dzień na maksa wypełnić zadaniami. Kiedy rozwój osobisty staje się dla Ciebie ważny, zaczynasz mieć poczucie, że nie chcesz marnować czasu. Starasz się każdą chwilę wykorzystać produktywnie. I wpadasz w pułapkę zadań. Niestety możesz przez to bardzo łatwo stracić równowagę, bo łatwo zapomnieć, że życie to nie tylko praca, rozwój i kariera, ale także zdrowie, relacje z bliskimi oraz potrzeba snu i odpoczynku. Bez zadbania o wszystkie te strefy trudno Ci będzie poczuć się naprawdę szczęśliwym i spełnionym.

(Jeśli czujesz, że któryś z obszarów Twojego życia „kuleje”, polecam Ci wykonanie prostego ćwiczenia o nazwie koło życia. Pozwoli Ci ono na odnalezienie „słabych punktów” i przywrócenie równowagi w Twoim życiu)

Wydaje Ci się, że dopiero sukces da Ci szczęście

Rozwój osobisty z zasady ma służyć również rozwojowi kariery i osiąganiu sukcesów zawodowych. Jednak również z tego powodu możesz mieć wrażenie, że tylko sukces czy własny biznes dają spełnienie i szczęście. To może być złudne, bo nie każdy z nas musi być odnoszącym sukcesy przedsiębiorcą, żeby być spełnionym. Praca na etacie również może dać spełnienie. Nawet jeśli nie jest to korporacja dająca ciągłe możliwości awansu. Jeśli Ty dobrze czujesz się w swojej pracy, lubisz to, co robisz i chodzisz do niej z uśmiechem, nie ma powodu, żebyś czuł się gorszy. I nieważne czy pracujesz w biurze, na hali czy w sklepie. Ważne jest to, jak Ty się w tej pracy czujesz. Możesz też w ogóle nie pracować, tylko na przykład zająć się wychowaniem dzieci. Jeśli możesz sobie na to pozwolić i daje Ci to spełnienie, wcale nie musisz na siłę ulegać presji i dążyć do sukcesu. Twoim sukcesem może być wychowanie swoich dzieci na dobrych, wartościowych ludzi. A uwierz mi, w dzisiejszych czasach to nie jest takie łatwe.

Wpadasz w błędne koło czytania rozwojowych książek

Bardzo lubię książki z dziedziny rozwoju osobistego. Przeczytałam ich naprawdę sporo i śmiało mogę powiedzieć, że naprawdę wiele z nich wyciągnęłam. Jednak wiem też, że tego typu książki mogą wcale nie przynieść dobrego efektu. Zwłaszcza jeśli oczekujesz, że po przeczytaniu jednej czy dwóch, Twoje życie się zmieni. Przykro mi, ale tutaj muszę Cię rozczarować – tak się nie stanie. Książki rozwojowe dają wiele wskazówek, dzięki którym możesz zwiększyć swoją samoakceptację i pewność siebie oraz wprowadzić „dobre” nawyki do swojego życia. Jednak tylko od Ciebie zależy, co z tym zrobisz. Możesz wynieść z danej książki wiele, a możesz nie wynieść nic, a wręcz przeciwnie – możesz wynieść z niej frustrację.

Nie ma gotowej recepty, jak żyć. W czytaniu tego typu książek bardzo ważne jest wykonywanie ćwiczeń i praktykowanie zdobytej wiedzy. Tylko w ten sposób można zmienić coś w swoim życiu. Oprócz tego potrzeba również sporo chęci i samozaparcia. I oczywiście potrzeba też działania. Bez tego ani rusz. I wcale nie musisz przeczytać wszystkich pozycji dostępnych na rynku. Tak naprawdę wystarczy przeczytać kilka dobrych książek i wykonać wszystkie ćwiczenia, jeśli potrzeba nawet kilkakrotnie. Większość informacji w nich zawartych powtarza się również w innych książkach. W którymś momencie możesz poczuć się znużony, bo zdasz sobie sprawę, że czytając kolejną książkę, ciągle wałkujesz to samo. Być może będzie to znak, że pora przestać skupiać się tylko na „samo-udoskonalaniu”, a zacząć działać.

Rozwój jest bardzo ważny. To dzięki niemu zdobywamy nowe umiejętności i doświadczenia, wzmacniamy swoją pewność siebie oraz osiągamy cele. Jednak rozwój wcale nie musi oznaczać godzin przeznaczanych na dokształcanie się czy pracę nad sobą. Życie samo w sobie daje nam mnóstwo okazji do rozwoju. I warto z nich korzystać. Bo rozwój to nie tylko nauka. To przede wszystkim dokonywanie mądrych wyborów. To też samoakceptacja, odnalezienie równowagi w życiu i umiejętność podążania własną ścieżką – taką, która da nam satysfakcję i pozwoli w pełni cieszyć się życiem.

A jakie Wy dostrzegacie pułapki rozwoju osobistego?

 

  • Bardzo fajny wpis, wydaje mi się, że w dzisiejszych czasach szczególnie ciężko jest nie wpaść w taką pułapkę, kiedy jesteśmy zewsząd zasypywani przeróżnymi kursami, szkoleniami, coachami itp. Grunt to chyba wyznaczyć sobie jakąś granicę i rozwijać się w tych kierunkach, w których czujemy się silni i nie iść ślepo za tłumem 🙂

    • Dokładnie tak – warto skupić się na tych kierunkach, które są dla nas ważne, a nie podążać na siłę za tłumem. Przede wszystkim warto myśleć o tym, co nam samym da radość i satysfakcję 🙂

  • Pierwszych dwóch sytuacji doświadczyłam na sobie. W sumie to ciągle mam wrażenie, że za mało umiem, że mogę więcej i dokładam sobie kolejne kursy, szkolenia, książki. Staram sie trochę ograniczać, bo przecież wolny czas, relaks są również bardzo potrzebne 🙂
    Świetny wpis 🙂

  • Klucz w tym, żeby umieć znaleźć złoty środek. Mam taką koleżankę w pracy.. ciągle się doskonali, ciągle biega na szkolenia, czyta wciąż nowe książki.. Tak jak napisałaś, kiedy spojrzy się na to CO jest w nich zawarte, to dochodzi się do wniosku, że przecież to jest to samo, tylko nieco inaczej podane. A ona tego nie widzi, denerwuje się, jak jej to wytykamy. Zarzuca nam, ze jej zazdrościmy. Czasem się zastanawiam, czy to nie jest w jej przypadku ucieczka przed samotnością…. ale to inna sprawa.

    • Rozwój osobisty może być swojego rodzaju formą ucieczki, zresztą podobnie jak każda inna aktywność czy pasja. Ale tak jak napisałaś to zupełnie inna sprawa. Najważniejsze, żeby zachować ten wspomniany przez Ciebie złoty środek i nie popaść w skrajność, bo wtedy rozwój przestaje służyć.

  • O, napisałaś o czymś, o czym mało się mówi. A to prawda, każda aktywność, nawet super potrzebna, może nabrać groteskowej, niewolniczej formy. Warto o tym wiedzieć

  • Trochę jestem więźniem kalendarza, ale w dobrym znaczeniu tego faktu. Uczę się, aby były tam tylko rzeczy najważniejsze, a niewypełnienie czegoś, nie dołowało mnie.

    • Umiejętność wyznaczania priorytetów jest bardzo cenna. I jednocześnie bardzo trudna. Jeśli potrafimy zachować umiar, to kalendarz będzie nam służyć. Problem pojawia się kiedy zaczynam nas w frustrację i niezadowolenie.

  • Dla mnie najważniejszą z tych, które wymieniłaś jest ta pierwsza o byciu niewystarczającym. Zawsze znajdzie się coś do poprawy, ulepszenia czy zmiany. To błędne koło.
    Myślę, że jeszcze jedną pułapką może być fiksacja, która przesłania prawdziwe życie. W samorozwoju chodzi przecież o umiejętność doświadczania go w pełni – skupianie się na doskonaleniu technik może nas skutecznie odgrodzić od zwykłej codzienności. Albo, co gorsza, wpędzić w poczucie, że musi nagle zacząć być olśniewająca 😉

    • Zgadzam się z Tobą. Rozwój osobisty może skutecznie odgrodzić od zwykłej codzienności, jeśli straci się umiar i zamiast na przeżywaniu, zaczniemy się skupiać na ciągłym doskonaleniu.

  • Dlatego właśnie nie wypisuje sobie zadań i ich nie odhaczam. Może i zrobię mniej niż zakładałam poprzedniego dnia, ale przynajmniej nie jestem więźniem kalendarza – jak to ładnie ujęłaś.

    Książki o rozwoju osobistym bym z chęcią poczytała. Niestety, w przeciwieństwie do większości ludzi zamiast sięgac po takie, ja czytam samą literaturę fantastyczną. 😉
    Niemniej, mam problem z tym, co wymieniłaś na samym początku. Wciąż jest mi mało. Ciągle jestem sama dla siebie niewystarczająco dobra, mądra, zaradna.

    • To chyba najczęstsza pułapka, z którą mnie samej również najtrudniej sobie poradzić. Potrzeba sporo akceptacji i wyrozumiałości dla siebie, żeby przestać czuć się niewystarczająco dobrym.

  • Agnieszka Maciejewska

    Ja uważam, że jeśli zachowuje się we wszystkim pewien dystans i umiar, to nic nam nie grozi. Niektórzy zbyt na serio traktują życie i dlatego potem mają kłopoty – na własne życzenie.
    Pozdrawiam i do siebie zapraszam: http://www.szeptyduszy.blog.onet.pl

  • Największą pułapką jest zbytnie zaufanie i to do wielu mentorów jednocześnie. A tu chcemy bardziej efektywnie zarządzać czasem a tu jednak bardziej slow. Trzeba się po prostu zdefiniować, najpierw sięgnąć do potrzeb. Parcie na rozwój też może być sygnałem, że coś nie gra, przykrywką, tuszowaniem. No i jeśli nie trafisz na książkę/szkolenie, które pozwoli Tobie na dokopanie się do potrzeb, to dalej będziesz szedł na oślep, jedno szkolenie za drugim…bo tak wypada.

    • Poruszyłaś bardzo ważną kwestię. Skupienie się na rozwoju osobistym może być przykrywką i próbą ucieczki od głębszych problemów i warto mieć tego świadomość. Poznanie siebie, swoich potrzeb oraz dotarcie do źródła swoich problemów jest tutaj niezwykle ważne.

  • Rozwój osobisty zakłada poniekąd, że jeszcze nie jesteśmy wystarczająco dobrzy, że ciągle trzeba się rozwijać, a na drugim biegunie jest popadanie w samozadowolenie albo rezygnację, przez które lądujemy na mieliźnie i nie rozwijamy się w ogóle. Najtrudniejsze to znaleźć złoty środek 😉 Mnie akurat pułapki robienia zbyt wiele z powodu lenistwa nie grożą 😉 ale to niezadowolenie z etapu, na którym jestem, wciąż mnie gryzie i wciąż muszę sobie powtarzać, że wszystko w swoim czasie :p

  • Wszystko trzeba balansować. Praca nad sobą jest bardzo ważna, ale dla mnie ważną lekcją było to, że czasem trzeba odpuścić i zrelaksować się.

  • Sylwiu, bardzo madry tekst. Bo przeciez rozwoj osobisty ma sluzyc temu bysmy zyli lepiej, pelniej, korzystajac ze wszystkich mozliwosci i talentow, a nie po to bysmy stawali sie niewolnikami pragnienia, by zyc lepiej, wydajniej i skuteczniej. Bo to prowadzi prosto w mur. Pozdrawiam serdecznie Beata

  • Dlatego kluczem jest wyjście z założenia, że już jesteśmy doskonali tacy, jacy jesteśmy, a możemy coś w sobie zmienić tylko dlatego, że da nam to przyjemność i inne korzyści. Tylko… wyjście od tego etapu wydaje się być na dzień dzisiejszy ideałem nie do zrealizowania. W moim przypadku i w przypadku wielu, których znam najpierw trzeba się było porządnie przemęczyć właśnie w pułapkach, o których piszesz. Jednak mentalność społeczna się zmienia, więc i to mam nadzieję się zmieni.